<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501</id><updated>2012-02-01T15:28:39.129+01:00</updated><category term='Odyseja'/><title type='text'>wizje-r</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>51</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1078851569354286956</id><published>2012-02-01T14:28:00.001+01:00</published><updated>2012-02-01T15:28:39.138+01:00</updated><title type='text'>Wyleczone</title><content type='html'>Dziś doktor Adamczyk uznał sprawę kolana za zamkniętą. "Pochwalił mnie" za postępy w gojeniu; ciekawe, na ile takie sprawy zależą od nastawienia i motywacji... Jeszcze nie tak dawno nastawienie miałam przecież dość denne. Spytał nawet, czy widzę konieczność dalszej rehabilitacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że widzę! Zgięcie jeszcze za małe, krok jeszcze niepewny, nad bliznami też jeszcze trzeba popracować... Agnieszka obiecała mi przynieść piłkę. Ciągle nie wiem, co to tak dokładnie znaczy - wiem, że coś niestabilnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę nerwówki miałam z rentgenem. Doktor Miszczak zafundował mi Dzień Świstaka: na skierowaniu było napisane, że to kontrola po sześciu tygodniach, a zlecone zdjęcia miałam już robione przy poprzedniej wizycie; nie było natomiast zaznaczonego zdjęcia, którego wtedy nie pozwoliłam sobie zrobić ;) - a było opłacone. Ale mój przyjazny i elegancki upór pozwolił rzecz wyjaśnić i prześwietlili mnie jak trzeba (radiolożka wezwała mnie już po imieniu, nie po nazwisku...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ...Panie doktorze, ale ta kostka coraz bardziej mnie boli.&lt;br /&gt;- Jaka kostka!&lt;br /&gt;- Ta prawa, bo... - przypominam Adamczykowi sytuację, opowiadam o aż nazbyt ciekawych wynikach USG. Wracam na leżankę.&lt;br /&gt;- To co pani w niej dolega? - pyta ortopeda, badając nogę.&lt;br /&gt;- O, właśnie to! - jęczę, skręcając się wdzięcznie.&lt;br /&gt;- Dobrze. Może pani założyć buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracamy do biurka. Adamczyk, jak zwykle w takich sprawach, przybiera delikatny ton.&lt;br /&gt;- Ale to musi się pani dobrze zastanowić... Bo tu może pomóc tylko operacja.&lt;br /&gt;- Ależ ja jestem na sto procent zdecydowana! Wiem, że operacja. Panie doktorze, kolano przedtem bolało mnie, kiedy sobie coś w nie zrobiłam - a ta kostka cały czas.&lt;br /&gt;- Niech pani z nią przyjdzie za trzy miesiące.&lt;br /&gt;- Już? Pierwotnie mówiło się, że rok po pierwszej operacji.&lt;br /&gt;- Niekoniecznie. Przeszczepy muszą się wgoić, dajmy im jeszcze parę tygodni, potem można myśleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kostka to prostsza sprawa. Ech, gdyby udało się załatwić wszystko w tym roku...!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu, namówiona przez Krysię, wyszłam z domu. Słońce, mróz, nieślisko, trza się ruszyć, żeby się przyzwyczajać. Poszłam na bazar, bo nienawidzę kręcić się bez celu. Następnego dnia powędrowałam tam znowu; nie chciało mi się, strasznie mi się nie chciało, ale przypomniałam sobie, że miałam kupić mazaki do kolorystycznego "kodowania" notatek z materiałów potrzebnych mi do habilitacji - i ta myśl wyciągnęła mnie w domu za czuprynę. Znajomi kupcy z bazaru zapewnili mi samopoczucie gwiazdy: życzliwy entuzjazm i dopytywanie o mój stan zdrowia ;) W poniedziałek zaś, w potworny, wieczorny mróz, poszłam z awizo na pocztę, tuż przed zamknięciem. Na poczcie sajgon, remont, nie można pobrać numerków, skromna kolejka do okienka. Ustawiłam się grzecznie na końcu - z moimi bodyguardami po bokach, czyli z kulami - i facet z początku puścił mnie, żebym załatwiła sprawę! Wielkie nieba ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marsz na zewnątrz, nawet na tak niedługich odcinkach, oczywiście mnie męczy. Kolano pobolewa, idę za sztywno, bezwiednie napinam mięśnie, wpierając kule w ziemię - i potem cały pas barkowy ma do mnie słuszne pretensje. Ale za dwa tygodnie wracam do pracy; wyjścia nie mogą być świętem, muszą stać się codziennością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to wczoraj uzyskałam dość makabryczne potwierdzenie, że noga działa jak należy. Wychlapało mi się w kuchni trochę wody, nie zauważyłam i w pośpiechu za szybko postąpiłam naprzód. Poślizgnęłam się. Nagle czuję, że jadę - ułamki sekund - obraca mną - wydaję nieartykułowany dźwięk i..............&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NIC.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustałam to, nie upadłam, a kolano wytrzymało, jakby było ze stali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szok! I bardzo dziwne uczucie. Kilka miesięcy temu po czymś takim rzepki poszłabym szukać w ogródku. Jeszcze z dobry kwadrans byłam jak galareta, kontemplując ze zgrozą, co mogło się stać. Mogło?... Czy nie mogło?!... I że te mięśnie już na tyle są silne, że to utrzymały!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha. Ale nie jestem zainteresowana eksperymentowaniem. Potem dłuższy czas bałam się wejść do kuchni...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1078851569354286956?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1078851569354286956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2012/02/wyleczone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1078851569354286956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1078851569354286956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2012/02/wyleczone.html' title='Wyleczone'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1395801075830399551</id><published>2012-01-23T14:07:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T14:07:49.234+01:00</updated><title type='text'>Do salonu wrócił salon</title><content type='html'>Dziś zdecydowałam się przywrócić salonowi funkcje salonowe. Kanapa została złożona, stolik wrócił na swoją pozycję, rowerek powędrował pod ścianę koło telewizora, lampka zajęła stare miejsce na biurku w gabinecie. A ja odrestaurowałam moje miejsce pracy na łóżku, choć teraz akurat siedzę przy komputerze biurkowym - też nowość, ostatnio spędzałam tu niezbyt wiele czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wahałam się, czy to wszystko zrobić. No bo Agnieszka dalej przychodzi mnie rehabilitować, ciągle jest mi wygodniej siedzieć z nogą wyprostowaną (i chyba nadal jest to wskazane?), a poza tym - co tu ukrywać - przywykłam; wygodnie mi było na kanapie, która płynnie zmieniała się ze stanowiska pracy w stanowisko posiłkowe, a z niego w placówkę do oglądania telewizji. Zastanawiałam się, czy wytrzymam normalne siedzenie ze spuszczonymi nogami. Ale kiedyś trzeba! Nawet, jeśli w mojej naturze leży przyzwyczajanie się i niechęć do zmian w otoczeniu. Nie pożałowałam. Tylko nad jednym dumam: na ile wrócę do działania na dużym komputerze. Bo teraz mi się wydaje, że wszystko, co mi potrzeba, mogę zrobić na laptopie... Choć stacjonarny ma o wiele większy monitor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rowerku już nieźle pomykam. Agnieszka uzmysłowiła mi, że wcale nie grozi mi zerwanie mięśnia i że spokojnie mogę wykonać pełen obrót pedałami.&lt;br /&gt;- Nie mogę.&lt;br /&gt;- Mooożesz.&lt;br /&gt;- Ale nie mogę, czuję w tym kolanie blokadę!&lt;br /&gt;- Bo się boisz! :)&lt;br /&gt;Jak zwykle miała rację. Najpierw radziła mi kręcić do tyłu, bo jest łatwiej.&lt;br /&gt;- Jakim cudem - łatwiej? Przecież zgięcie jest to samo, czy się kręci do tyłu, czy do przodu...&lt;br /&gt;- Ale stawy inaczej się układają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc kręciłam do tyłu. Na początku szło ciężko, opornie, źle ustawiałam stopy i kolana, ale potem było coraz lżej. Następnego dnia tak byłam zaaferowana samym faktem pedałowania i utrzymywania prawidłowej pozycji, że nie zorientowałam się, że kręcę do przodu. I dało się! Skoro tak, kręciłam już tylko do przodu. Agnieszka ubawiła się ze mnie. Przy kolejnej okazji obniżyła mi porządnie siodełko, żeby wymusić większy kąt zgięcia nogi. Pomogło; przy ustawionym wysoko wprawdzie kolanu było łatwiej, ale ja tak musiałam się nakombinować i tak mnie potem bolał tyłek, że wytrzymywałam raptem pięć minut. Dziś było dwadzieścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tygodnia miałam jednak inne zmartwienie niż bolący tyłek. Jedna z blizn, ta nad wszczepioną powięzią, podniosła jakiś bunt. Najpierw się zaogniła; wyglądała, jakby centralnie użarł mnie w nią komar. A pośrodku ciemna plamka. Zaniepokoiłam się; oglądałyśmy to z Agnieszką, która nie mogła dojść, co to. A blizna podpuchła, zaczęła trochę swędzieć, wyodrębnił się w niej jakby pęcherzyk. Aga stwierdziła, że wygląda, jakby coś chciało z niej wyjść, "ale się wstydziło". Kazała czekać, nie ruszać, niczym nie smarować i powiedziała, że pogada z Miszczakiem. Bałam się, że może to resztka szwu. Aż mi się śniło, że pojechałam do kliniki na jakąś wizytę kontrolną i jak już wychodziłam, to zdałam sobie sprawę, że nie pokazałam tego Miszczakowi (jakim cudem miałby nie zauważyć?...), a kiedy wróciłam, już go nie mogłam znaleźć. A klinika wyglądała jak jakiś wielki, ponury, chaotyczny szpital...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W weekend straciłam cierpliwość. Ciemna plamka sczerniała, a moje morale spadło jeszcze niżej. Na samą myśl, że powinnam specjalnie wcześniej pojechać do Caroliny - choć jestem umówiona na 1 lutego - i będą mi w tym grzebać, robiło mi się gorzej. Zamiast tego - cóż za inteligentna decyzja - postanowiłam sama z tą blizną porozmawiać. Przycisnąć ją trochę, żeby wyśpiewała, co ma na sumieniu. I jakoś nie przeszkadzało mi, że to był środek nocy. Chusteczka, upór, cierpliwość i próba uzbrojenia się w żelazne nerwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie był kawałek szwu; ino uparty krwiak ze skrzepem. W nadziei, że zlikwidowałam cały, zaopatrzyłam bliznę w plaster i poszłam spać. Następnego dnia, zgodnie z instrukcją Agnieszki, potraktowałam sprawę wodą utlenioną. Potem, wczoraj wieczorem, jeszcze trochę to oczyściłam i znowu woda utleniona, i już bez plastra. Przyschło. Chyba mam sprawę z głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...A jednak siedzenie ze zgiętymi kolanami jeszcze trochę męczy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1395801075830399551?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1395801075830399551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2012/01/do-salonu-wroci-salon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1395801075830399551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1395801075830399551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2012/01/do-salonu-wroci-salon.html' title='Do salonu wrócił salon'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-7264215695471530180</id><published>2012-01-09T21:30:00.000+01:00</published><updated>2012-01-09T21:30:08.990+01:00</updated><title type='text'>Osiem tygodni</title><content type='html'>Osiem tygodni temu właśnie dochodziłam do (i odchodziłam od...) siebie po operacji. A teraz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zginać nogę, jak chodzisz!&lt;br /&gt;- No właśnie...&lt;br /&gt;- Mówisz no właśnie – śmieje się Agnieszka – i znowu idziesz na wyprostowanej!&lt;br /&gt;- No właśnie!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A skoro mi wszczepili tę powięź, to czemu organizm nie protestuje?&lt;br /&gt;- Bo to jest tak wytrawione, że nie będzie traktowane jak ciało obce.&lt;br /&gt;...No, i słusznie... Po co mi dodatkowy problem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę z elektrostymulatorem. Już kończę „sesję”. Robię coś na komórce, nagle spostrzegam, że jedna z elektrod zsunęła się, prawie spadła. Już nieraz poprawiałam je w przerwie ich aktywności – w końcu udo jest obłe, a żel śliski – więc i tym razem biorę elektrodę w gumowym „kapciu” do ręki, żeby przykleić ją na właściwe miejsce. Ale zagapiłam się, nie wiem, kiedy skończył się cykl... Ledwo przysuwam elektrodę do nogi, czuję silne, aż bolesne kopnięcie, kolano gwałtownie odskakuje w bok. Nic się nie stało – ale strachu się najadłam! A może mam kolejny dowód, że rzepka mocno siedzi na miejscu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Ba, który spędził u mnie dni kilka, żałował, że nie potraktowałam go prądem ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj wzięłam ostatni zastrzyk Clexanu. Ćwiczenia bolą coraz mniej. I te z unoszeniem po kolei każdej nogi, i takie z dociąganiem pięty do siebie, żeby kolano zgięło się w pozycji „siad”. Coraz więcej mogę chodzić. Coraz dłużej wytrzymuję na krześle przy stole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rowerek już w pracy. Nie mogę zrobić pełnego obrotu pedałami – to groziłoby chyba zerwaniem mięśnia uda; ćwiczę kołyskowo, raz w tył, raz w przód. Co za perfidia: naciskiem prawej nogi reguluję, o ile zegnie się lewa. Zwłaszcza do tyłu boli. A czasami zwłaszcza do przodu... Na początku ostatnie machnięcia – z dwudziestu – były już dość koszmarne. Teraz idzie mi coraz sprawniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrzebuję już używać kul, żeby wejść pod prysznic i spod niego wyjść. Nie muszę też opierać się o szafkę i myć głowy w umywalce. Zaczynam mieścić się we własnym kibelku ;) I powoli przywykam do spania na dowolnie wybranym boku... Tylko rano noga pobolewa, piecze, swędzi, jest gorąca – od długich godzin w niezmienianej pozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ta blizna od drenu jest niefajna. Najlepsza jest ta, gdzie odstąpili od pobrania – wylicza Agnieszka.&lt;br /&gt;- No bo tam zrezygnowali.&lt;br /&gt;- Ale i tak musieli wsadzić palec i zmacać... Najgorsza jest ta długa, szczególnie na ostatnim odcinku, jakieś dwa centymetry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa centymetry...! Ale w obrębie, gdzie w tkankach najwięcej gmerali, choć blizna tam dalej akurat nie sięga i nie ma już mowy o żadnych centymetrach. Za to jest ciągle opuchlizna. To miejsce często jest cieple, nawet tuż po chłodzeniu okładem. A i ten obszar, i wszystkie blizny trzeba masować. Ba, masować. To mało powiedziane. Obrabiać, walczyć z przyrastaniem. A to boli – po prostu – koszmarnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś była Berezynka. Powiedziała, że na pierwszy rzut oka w ogóle nie da się poznać, że miałam jakąś operację :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-7264215695471530180?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/7264215695471530180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2012/01/osiem-tygodni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7264215695471530180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7264215695471530180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2012/01/osiem-tygodni.html' title='Osiem tygodni'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-6305375900035350995</id><published>2011-12-27T14:30:00.000+01:00</published><updated>2011-12-27T14:30:41.453+01:00</updated><title type='text'>Mięśnie są pamiętliwe!…</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:TrackMoves/&gt;   &lt;w:TrackFormatting/&gt;   &lt;w:DoNotShowPropertyChanges/&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;   &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;    &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;    &lt;w:DontVertAlignCellWithSp/&gt;    &lt;w:DontBreakConstrainedForcedTables/&gt;    &lt;w:DontVertAlignInTxbx/&gt;    &lt;w:Word11KerningPairs/&gt;    &lt;w:CachedColBalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;   &lt;m:mathPr&gt;    &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;    &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;    &lt;m:brkBinSub m:val="--"/&gt;    &lt;m:smallFrac m:val="off"/&gt;    &lt;m:dispDef/&gt;    &lt;m:lMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:rMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:defJc m:val="centerGroup"/&gt;    &lt;m:wrapIndent m:val="1440"/&gt;    &lt;m:intLim m:val="subSup"/&gt;    &lt;m:naryLim m:val="undOvr"/&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" Name="Default Paragraph Font"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; text-align:justify; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; mso-bidi-font-size:11.0pt; font-family:"Times New Roman","serif"; mso-fareast-language:EN-US;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;Od wczoraj chodzę po domu bez kul. Wprawdzie poruszam się zazwyczaj krokiem pijanego marynarza, cierpiącego na kłopoty z błędnikiem i w dodatku podczas trzęsienia ziemi, ale jednak. Dziś ponadto spałam pierwszą noc bez ortezy. I była to noc – uwaga, uwaga! – przespana, choć, jak zwykle, każda zmiana pozycji skutkowała przebudzeniem. Ale też nie wyolbrzymiałabym tych zmian: z pleców na lewy bok, z lewego boku na plecy… O prawym boku wolę zapomnieć na razie, choć za nim przepadam. A czy w ortezie, czy bez, to w nocy i tak noga pobolewa.  &lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wigilia mnie zmęczyła. Odkryłam, że siedzenie przy stole czy też stanie dłuższą chwilę powoduje, że kolano puchnie. Agnieszka powiedziała mi dziś, że to normalne, i że noga może też sinieć i robić się zimna. Tego wolałabym nie oglądać! W każdym razie w pierwszy dzień świąt, gdy Krysia z Krzyśkiem przyjechali tu do mnie „z resztkami” (żeby to resztki były…), uznałam, że pozostanę jednak w pozycji na poły horyzontalnej, na łóżku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Z Agnieszką wypiłyśmy dziś mentalnego brudzia. Zadowolona była, zobaczywszy mnie bez dodatkowych wsporników, ale udowodniła, że stać mnie na jeszcze więcej. Zaserwowała mi następujące ćwiczenie: leżę na plecach, nogi opieram o poduchę ortopedyczną (czy o cokolwiek, co daje podwyższenie) i tak naciskam piętami, żeby na pięć sekund unieść zadek nad łóżkiem. Ani to nie było pięć sekund, ani też ten zadek tak się znowu nie unosił, ale chodziło o wysiłek; miałam wrażenie, że krzyż mi strzeli, ale Agnieszka zapewniła (zmacawszy), że w udzie napinają się te mięśnie, które powinny.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;A potem zwiększyła stopień trudności: weprzeć pięty w poduchę, ale zaraz jedną nogę unieść. A później dla odmiany drugą, tę operowaną!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Nie da rady.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Jak nie da!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Szok. Raz, drugi, trzeci, okazuje się, że to możliwe, co więcej: noga daje się podnieść coraz wyżej! Patrzę na to, co sama przecież robię, i nie posiadam się ze zdumienia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;- Mięśnie wiedzą, jak działać, są pamiętliwe! – śmieje się Agnieszka. – Teraz już mowy nie ma o noszeniu nogi w rękach!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Poćwiczyła też ze mną – a raczej ja z nią – chodzenie na powrót o kulach, ale ze zginaniem kolana. Na początku szło to bardzo opornie, znowu chciałam zamiast tego unosić biodro, staw tańczył na boki, a nie powinien – mam chodzić „jak na beczce”, z kolanem raczej do zewnątrz, ale w tym z kolei przeszkadza mi platfus. Agnieszka pilnowała, żebym podnosiła głowę, a nie kontrolowała wzrokiem cały czas, jak ta noga się układa; wyjaśniała, że przy tak długim chodzeniu w wyproście ma się wrażenie, jakby noga była „za długa” i nie było jej jak przenieść nad wyimaginowaną przeszkodą, która po prostu jest płaska podłoga. Ale pierwsze koty za płoty! A przy ćwiczeniach, co prawda bolesnych, doszłyśmy już do 80 stopni zgięcia kolana. Mimo wszystko odrywanie blizn boli chyba jednak bardziej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jacek wczoraj namawiał mnie, żebym dała się wyciągnąć samochodem na zakupy przed rychłym przyjazdem Bartka. Dla przewietrzenia zdrowia psychicznego, w porze, gdy nie będzie tłumów. Ula podchwyciła, rysując przede mną wizję odzyskania kontroli nad własną lodówką. Kuszące, nie powiem…! Może, może… Tymczasem jednak muszę rozejrzeć się na Allegro za rowerkiem treningowym.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-6305375900035350995?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/6305375900035350995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/miesnie-sa-pamietliwe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6305375900035350995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6305375900035350995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/miesnie-sa-pamietliwe.html' title='Mięśnie są pamiętliwe!…'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-4964160015175565045</id><published>2011-12-21T22:17:00.001+01:00</published><updated>2011-12-21T22:30:53.410+01:00</updated><title type='text'>Prezent gwiazdkowy</title><content type='html'>- Ty zamierzasz założyć &lt;b&gt;dżinsy&lt;/b&gt;?! - Uli oczy dążą do rozmiaru spodeczków. - Jak?!&lt;br /&gt;- Chodź, to zobaczysz.&lt;br /&gt;Ula ze zdumieniem przygląda się, jak robię pełen skupienia skłon i nawlekam nogawkę na wyprostowaną nogę. - ...Szacun!&lt;br /&gt;- Mów do mnie: mistrzu!!&lt;br /&gt;- Ja bym się tego chyba najbardziej bała na twoim miejscu.&lt;br /&gt;- A myślisz, że ja się nie boję?! :D Ale jak już przekonałam się, że to możliwe, to pojadę w dżinsach. - Zapinam ortezę na spodniach. Przypomina mi się, jak tydzień przed operacją widziałam w westybulu Caroliny faceta, który robił dokładnie to samo. Wtedy dziwiło mnie, czemu końcówki rzepowych pasów odstają; teraz już od dawna sama wiem, gdzie najlepiej należy ustawić przyczepy tych rzepów, a pasy skrojono ze sporym zapasem. Zastanawiałam się nawet, czy tego zapasu nie odciąć, ale w końcu zostawiłam, jak było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spadło trochę śniegu, ale na szczęście na tyle mało, że chodniki są gołe. Ze schodów schodzę już pewniej - nie muszę uwieszać się pachą na poręczy. Ciekawe, bo nie pokonywałam ich już prawie miesiąc. Wsiadanie do samochodu to jednak nadal stres i problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw rentgen. Proszę o opuszczenie leżanki jak najniżej. Zdjęcie nogi w wyproście, z góry i z boku. Techniczka mówi mi, że na skierowaniu lekarz napisał też, że powinna zrobić zdjęcie w zgięciu.&lt;br /&gt;- Co?... - dziwię się. - Ja tej nogi nie zegnę. Rehabilitantka nawet nie pozwala mi tego samej robić.&lt;br /&gt;- Może inny lekarz panią prowadzi, a inny wypisywał to skierowanie - sugeruje dziewczyna.&lt;br /&gt;- A kto wypisał?&lt;br /&gt;- Młody Adamczyk.&lt;br /&gt;- A prowadzi mnie, że tak powiem, starszy Adamczyk...&lt;br /&gt;- No dobrze; nie będziemy eksperymentować. Zobaczymy, co powie doktor. Najwyżej zrobimy jeszcze jedno zdjęcie, a jak nie, to skorygujemy fakturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obym nie musiała tu wracać. Nie wyobrażam sobie leżenia na boku na twardym stole i zginania kolana. Brrr. Już się zestresowałam. Czekanie na wizytę u lekarza przedłuża się; niby rozmawiam z Krzyśkiem, zagaduję go o ostatni wyjazd na narty, ale generalnie jestem raczej zwarzona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu pielęgniarka - która wcześniej poznała mnie i przywitała się - zaprasza mnie do gabinetu. Wchodzę; na krześle wisi znajoma brązowa marynarka, ale poza tym pokój nie nosi żadnych innych śladów bytności jej właściciela.&lt;br /&gt;- Nawet nie ma się z kim przywitać!...&lt;br /&gt;- Doktor Adamczyk zaraz przyjdzie. - Pielęgniarka włącza na monitorach zdjęcia rentgenowskie.&lt;br /&gt;- To moje? - zainteresowałam się. Z podziwem oglądam dwie śruby, które wdzięcznie pozują, usadowione wygodnie na całej grubości kości piszczelowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Będziemy podawać Monovisc? - pyta pielęgniarka.&lt;br /&gt;- No, na wypisie było napisane, że zalecane, więc chyba będziemy?...&lt;br /&gt;- To zależy od pani decyzji finansowej.&lt;br /&gt;Cóż, zastrzyki w kolano do tanich nie należą. - Właściwie nie od mojej, tylko od mojego chrzestnego; on tam czeka na korytarzu; czy mogłaby siostra go uprzedzić? Bardzo proszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pielęgniarka wychodzi; gdy wraca, przez otwarte drzwi gabinetu dostrzega mnie przechodzący korytarzem dr Miszczak i - ku mojej nieskrywanej radości - wchodzi do środka. Zaczynamy gawędzić; opowiadam mu, jakim problemem było dla mnie wykonywanie różnych czynności po raz pierwszy bez ortezy.&lt;br /&gt;- Tak?... - zaniepokoił się. - Może jakiś stabilizator rzepki by się pani przydal?&lt;br /&gt;- Nie, panie doktorze, to nie to; ja &lt;b&gt;mogłam&lt;/b&gt; to wszystko robić, tylko nie wiedziałam, &lt;b&gt;jak&lt;/b&gt; :)&lt;br /&gt;- Agnieszka pani nie powiedziała?&lt;br /&gt;- Potem powiedziała! Więc w porządku. Tylko zdumiewające było dla mnie, że ta noga nie boli.&lt;br /&gt;- Bo wie pani; pacjenci, którzy cierpią na przewlekłe schorzenia - Miszczak stuka się w czaszkę - wyłączają ten ból w głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygląda się rentgenom.&lt;br /&gt;- No, rzepka siedzi na kłykci - wyrokuje.&lt;br /&gt;- Co?!&lt;br /&gt;- To znaczy siedzi tam, gdzie miała siedzieć! Spokojnie...&lt;br /&gt;- Panie doktorze, niech pan mówi jak trzeba, bo ja tu zawału dostaję.&lt;br /&gt;- Nie no, wszystko w porządku, przedtem siedziała tu z boku - klaruje mi lekarz, ubawiony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraca doktor Adamczyk. Obaj obserwują obrazy na monitorach, zadowoleni, że kość zrosła się całkowicie.&lt;br /&gt;- No, to niech pani pokaże to słynne kolano!&lt;br /&gt;- Dobrze, tylko muszę się wykaraskać ze stabilizatora i z dżinsów.&lt;br /&gt;- To ja idę do toalety - stwierdza ostentacyjnie Adamczyk. - Zdążę, zanim pani się wykaraska!&lt;br /&gt;- Żeby się pan doktor nie zdziwił - odpalam; pielęgniarka zanosi się chichotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili siedzę już na leżance, oflankowana przez obu ortopedów. Miszczak patrzy na moje kolano z dziwnie skwaszoną miną.&lt;br /&gt;- Ojej...? - niepokoję się.&lt;br /&gt;- Ee, proszę się nie martwić, ja tak mam od urodzenia!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Macanie obu moich kolan - jednego łaskoczące, drugiego stresujące - okraszone jest prześmiewczą gadaniną Adamczyka, który przyjaźnie docina Miszczakowi, że ten stara się robić minę myślącą, ale nie należy dać się zwieść pozorom - i opowieściami o Holoubku, którego dziennikarze pytali, jak to jest, grać tylu intelektualistów i być intelektualistą - a on odpowiadał, że to bardzo proste, bo trzeba przeciągać samogłoski, gdy się coś mówi, i ludzie się nabiorą. Przy okazji lekarze - którzy chyba specjalnie obchodzą się z moim kolanem z większą dezynwolturą niż terapeutka - stwierdzają, że rzepka siedzi na miejscu, zespolenie jest mocne i można zacząć ostrzejszą rehabilitację. Dochodzi i do zastrzyku; daję upust moim obawom, przypominając nieciekawe wrażenia z wstrzykiwania kontrastu.&lt;br /&gt;- Kontrastu było dużo. A wrażenia, to tylko psyche - sugeruje Miszczak. I właściwie ma rację. Adamczyk prosi o cienką igłę, za to wbija ją całą. Powoli opróżnia sporą strzykawkę.&lt;br /&gt;- Bolało? Była pani bardzo dzielna ;) - naigrawa się, przyklejając plaster, bo kolano w proteście puściło farbę. Pielęgniarka pomaga mi założyć spodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę jeszcze o papierkową robotę: kolejne zwolnienie (znowu na sześć tygodni), od razu zaświadczenie do ZUSu, żeby nigdzie mnie nie ciągali i jeszcze zaświadczenie o przewlekłości choroby, dla biura spraw socjalnych na uniwerku, bo muszę coś takiego dołączyć do wniosku o zapomogę finansową, jaka należy mi się z racji problemów zdrowotnych. Tym razem "kwity" nie są drukowane na komputerze, ale wypełniane czarnym piórem i odpowiednio lekarskim charakterem pisma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjaśniam przy okazji, o co poprzednio chodziło z tym ZUSem.&lt;br /&gt;- Lekarce, z którą rozmawiałam przez telefon, myliła się osteotomia z artroskopią - dokładam na dobitkę.&lt;br /&gt;- Mnie też się myli - rzuca Adamczyk z szelmowskim błyskiem w oku.&lt;br /&gt;- Mam nadzieję, że nie w moim przypadku!&lt;br /&gt;- Oni się tam na niczym nie znają - macha ręką Miszczak. - Zobaczą na zaświadczeniu: "operacja Fulkersona", pokręcą głowami, pocmokają, podrapią się w brodę i dadzą pani spokój... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doktor Adamczyk, który powinien chyba startować w konkursie kolekcjonerów anegdot, serwuje nam kolejną opowieść "à propos", ale tym razem całkowicie poważną - o pewnym człowieku, który niechcący spuścił ze schodów inspektora ZUSu, gdy ten zrobił nalot na dom, by sprawdzić, czy jego żona faktycznie znajduje się w szpitalu. Urzędnik, popchnięty, potlknął się i spadł pół piętra do garażu; oczywiście zrobił straszną aferę. A kobieta, o którą poszło, miała właśnie operację biodra i Adamczyk bronił jej małżonka, wypisując zaświadczenie, że ów tego dnia dowiedział się, że żona ma nowotwór złośliwy i zwyczajnie puściły mu nerwy na tak bezceremonialne i nietaktowne zachowanie ZUSu, posiadającego przecież stosowne dokumenty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jakie dalsze zalecenia? - pytam na zakończenie. - Chłodzić jeszcze tę nogę?&lt;br /&gt;- Ee, nie trzeba. No chyba, że to przynosi pani ulgę; niektórym pacjentom przynosi.&lt;br /&gt;- Najwyżej psychiczną - podśmiewam się. - I co, rzeczywiście od poniedziałku mam spać już bez ortezy?&lt;br /&gt;- Tak.&lt;br /&gt;- Trudno będzie.&lt;br /&gt;- Wie pani, ta orteza to taki atrybut choroby - mówi Adamczyk. - To jak w tym przysłowiu, że gorset łatwo założyć, ale trudno zdjąć...&lt;br /&gt;- No tak... Coś jeszcze?&lt;br /&gt;- Resztę powiemy rehabilitantce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostaję nadto skierowanie na rentgen za sześć tygodni - ten, którego nie zrobiłam dziś ("Dałaby pani radę!"; w sumie okazuje się, że chyba nie musiałabym do tego leżeć na boku, tylko spuścić nogę na specjalnej pochylni...). Nadpłatę zostawiamy więc na zaś. Dziewczyna z recepcji musi biegać za Adamczykiem, który zapomniał przybić pieczątkę na moim zwolnieniu. Krzysiek kupuje mi w aptece żel do USG - potrzebny mi do elektrostymulatora - i wracamy do domu. I znowu z porannej szarówki pogoda przerodziła się w pięknie słoneczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj chodziłam zła, skwaszona. Wszystko mnie irytowało. Kuśtykałam o jednej kuli do kuchni, próbowałam sobie przygotować sama jakieś jedzenie; zajmowało mi to trzysta lat, męczyłam się, wylewałam z talerza sos na podłogę. Nie pomagało, gdy Ula przekonywała mnie, że przedtem robiłam wszystko tysiąc lat i ledwie mogłam wstać z łóżka. Gdy dzwonił Jurek i pytał, jak się miewam, w ostatnich dniach zawsze odpowiadałam mu, że marnie. Az wstyd, że tak idealnie wpisałam się w typowe polskie narzekactwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było wczoraj. A teraz... Biorę komórkę i piszę do Jurka SMSa: "Dziś zapytaj mnie, jak się czuję!!"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-4964160015175565045?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/4964160015175565045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/prezent-gwiazdkowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4964160015175565045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4964160015175565045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/prezent-gwiazdkowy.html' title='Prezent gwiazdkowy'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5175844190314303104</id><published>2011-12-19T21:27:00.000+01:00</published><updated>2011-12-19T21:27:12.212+01:00</updated><title type='text'>Lekcja anatomii z dreszczykiem</title><content type='html'>Pani Agnieszka z zadowoleniem obserwuje, że dość pewnie już chodzę, ale radzi mi biodra bardziej podawać do przodu; faktycznie, poruszam się przygarbiona, z wypiętym zadkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A dlaczego nie wolno mi samej zginać kolana? - pytam. - Nie żebym się do tego paliła, ale chciałabym wiedzieć!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź trochę mrozi mi krew w żyłach. Otóż owo słynne "obszycie ubytków chrząstki" polegało na zainstalowaniu tam cieniutkiej błonki, pod którą w kości uczyniono mikrozłamania, by do powstałej przestrzeni kość wypuściła szpik, który z czasem przeobrazi się w tkankę, spełniającą rolę nowej chrząstki. Ale na razie ta tkanka ma konsystencję jogurtu czy też kisielu, a trzymająca ją na miejscu błonka jest niby kożuch na tym kisielu. Nacisk od góry - niczym łyżeczką na kisiel - nie przerwie "kożucha", dlatego mogę chodzić na wyprostowanej nodze. Ale szarpnięcie do boku - jak niekontrolowane zgięcie kolana - może natychmiast zerwać błonę. Myślę o kubku z kisielem, który stoi na barku obok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A jak długo tak będzie?&lt;br /&gt;- Jakieś trzy miesiące, łącznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś nie daje mi spokoju. - A ja tak trochę zginałam to kolano nad łóżkiem...&lt;br /&gt;- Zależy, jak pani to zrobi. Musi pani podnosić kolano prosto, w jednej linii ze stopą i z biodrem; nie robić z nogi "cięciwy łuku" do wewnątrz, bo wtedy rzepka może pani uciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nerwowo strzygę uszami. - To ona &lt;b&gt;może&lt;/b&gt; uciec?!&lt;br /&gt;- Nie powinna! - (Ile razy trzeba mi to powtarzać?) - Ale po co stwarzać jej możliwość?&lt;br /&gt;- ...Już zawsze tak będzie?...&lt;br /&gt;- Nie - uśmiecha się terapeutka. - Tylko na początku, póki mięśnie nie nabiorą odpowiedniej siły, żeby ją trzymać.&lt;br /&gt;Uf. O masz. W sumie czasem to dobrze, że jest we mnie nadmiar cykorii; przynajmniej nie eksperymentuję. Ale pozostaję czujna. Przy większym nacisku podczas masażu sygnalizuję, że zabolała mnie kość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Do kości to ja nie doszłam, jeszcze daleko! :)&lt;br /&gt;- Ale coś pod rzepką mnie zabolało.&lt;br /&gt;- Ciało tłuszczowe podrzepkowe.&lt;br /&gt;- Że co? Co to takiego!&lt;br /&gt;Wyścieła staw. I ponoć reaguje nawet na zmiany hormonalne kobiecego cyklu i też może wtedy boleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiamy jednak nie tylko o najgłębszych zakamarkach stawu kolanowego. Nawet nie tylko o tym, że w zasadzie mogę już chodzić i bez kul, które teraz służą głównie podtrzymywaniu równowagi. Gawędzimy o pacjentach Agnieszki, o telefonie komórkowym, który ona ma, a mnie się marzy (cholera, moja dusza gadżeciarza wzdycha ciężko...), o jej siostrzenicy, o koniach, o parku rozrywki, który otwiera jej rodzina, o kuchni...&lt;br /&gt;- ...Aj!&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;To z czym te krewetki? ;&amp;gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Odwrócenie&lt;b&gt; &lt;/b&gt;uwagi; ale skuteczne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas i na zginanie. Stopniowo coraz większe. Jak zwykle, siedzę na krawędzi łóżka. Czuję, jak poszczególne włókna mięśni uda - chwilowo przebywającego "na wakacjach" - bądź wyrażają zachwyt, bądź protest.&lt;br /&gt;- Proszę rozluźnić, proszę nic nie pomagać.&lt;br /&gt;- Ale to nie ja! Samo "skoczyło"...&lt;br /&gt;- Taa!! ;) Ciekawe, czy uda nam się osiągnąć kontakt. - Celem pani Agnieszki najwyraźniej jest dotknięcie moją stopą podłogi.&lt;br /&gt;- Nie uda nam się - wyrokuję kategorycznie.&lt;br /&gt;- A jaaak niee!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ja już nic nie mówię. Może ja sobie pójdę?!...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5175844190314303104?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5175844190314303104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/lekcja-anatomii-z-dreszczykiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5175844190314303104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5175844190314303104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/lekcja-anatomii-z-dreszczykiem.html' title='Lekcja anatomii z dreszczykiem'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-601818945477093977</id><published>2011-12-18T22:32:00.002+01:00</published><updated>2011-12-18T22:58:02.549+01:00</updated><title type='text'>I znów parę kroczków</title><content type='html'>Dziś przyjmowałam Bardzo Ważną Wizytę. Z pomogą Agi i Jacka ogarnęłam trochę dom, przywracając salonowi nieco bardziej cywilizowany wygląd (a mniej kliniczny...), potem samopas podreptałam trochę o jednej kuli, żeby przygotować trzy filiżanki, trzy spodeczki, czekoladki i imbryczek na herbatę, pokręciłam się chwilę po kuchni, łącznie zajęło mi to może z pół godziny - i padłam. Rozbolał mnie "schab", oburzony, jak śmiem chodzić z jedną tylko podporą. No tak, nie powinnam; ale cóż, czasem trzeba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowiedziałam się od terapeutki, że wolno mi siedzieć na krześle, byle z nogą prostą. Muszę spytać ją, czemu nie wolno mi samodzielnie tego kolana zginać. Z lubością więc zasiadłam przy stole, najpierw z Bardzo Ważnymi Gośćmi, potem z Tadeuszem (równie oczywiście Ważnym, acz tu nieanonimowym ;)). Ach, no i ubrałam się jeszcze kompletniej, niż zwykle ostatnio, to znaczy po raz pierwszy od przeszło miesiąca założyłam dżinsy, a nie spodnie od dresu! Plus ulubione szare polo i ukochaną zamszową koszulę. A poczułam się jeszcze bardziej sobą, jak po Bardzo Ważnych Odwiedzinach odkryłam, że wciąż mam w kieszeni dekielek od aparatu, bo miałam za zadanie coś sfotografować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiad tym razem przygotowaliśmy z Tadeuszem wspólnie. Męczy mnie normalna, codzienna aktywność, ale przynajmniej nie jest już niewykonalna. Chodzenie bez stabilizatora powoli przestaje mnie stresować, lecz sypiam nadal nie najlepiej. Wczoraj nagle ścięło mnie już wpół do północy - nietypowo, bo zwykle jeszcze pierwsza w nocy zastaje mnie czuwającą - i spałam bądź drzemałam blisko dziesięć godzin. Cóż z tego, gdy obudziłam się cała obolała, od zbyt nienaturalnie nieruchomej pozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środę rentgen i wizyta kontrolna. I chyba zastrzyk w kolano. Wprost nie mogę się doczekać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-601818945477093977?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/601818945477093977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/i-znow-pare-kroczkow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/601818945477093977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/601818945477093977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/i-znow-pare-kroczkow.html' title='I znów parę kroczków'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-4416957027009323022</id><published>2011-12-17T22:39:00.000+01:00</published><updated>2011-12-17T22:39:39.405+01:00</updated><title type='text'>Kroczek</title><content type='html'>Wczoraj faktycznie nauczyłam się pokonywać próg brodzika bez stabilizatora. Dziś odważyłam się wziąć prysznic bez dodatkowej asysty, czuwającej gdzieś w mieszkaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Refleksja numer jeden: wiele jeszcze zakrętów na mojej drodze do normalności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Refleksja numer dwa: jak mało uwagi poświęcamy zazwyczaj najzwyklejszym pod słońcem czynnościom...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsze "dyżury" - Jurek: tradycyjnie wyrywający mnie z łóżka; "Zdejmij tę opaskę, czas pompki robić!!"; kanapka z pasztetem dla mnie, sok z ogórków wychlipany i orzeszki wydziobane przez Jurka, prace służbowe uniemożliwione przez padnięty net. Ula: uzdrowieńczo wygadująca z siebie frustrację ("Dobrze mi robi bycie u ciebie!" - "Mi też."); produkcja wielce powabnych klusek śląskich z boczkiem i szpinakiem. Na koniec Jacek &amp;amp; Aga &amp;amp; Artur...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeziębienie nie może się zdecydować. Ja czuję się słaba. Ale "zwykłe" wstawanie z łóżka przestało robić na mnie takie straszne wrażenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-4416957027009323022?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/4416957027009323022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/kroczek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4416957027009323022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4416957027009323022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/kroczek.html' title='Kroczek'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1151912649905124700</id><published>2011-12-16T23:10:00.002+01:00</published><updated>2011-12-17T01:06:04.114+01:00</updated><title type='text'>Such a long, long way...</title><content type='html'>- Pani Agnieszko, ja dziś potrzebuję terapeuty, który byłby jednocześnie psychiatrą albo psychologiem...&lt;br /&gt;- A co; zniżka formy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ba. ba.... I to jaka. W tamtej chwili - dni temu cztery - miałam już od doby chodzić w dzień bez ortezy. Pierwszy raz spróbowałam równo cztery tygodnie po operacji, z Ulą, przez nią delikatnie nakłoniona. Rumieniec z wrażenia ponoć zszedł mi aż na szyję; ręce oparte na kulach tak mi się spociły, że uchwyty były nieomal śliskie. Pokuśtykałam do toalety, do łazienki, do kuchni, u progu paniki wymyśliłam, jak z powrotem zainstalować się w łóżku - i jakoś to przeżyłam. Ale strach był przepotężny, zwłaszcza na myśl o wstawaniu bądź siadaniu na łóżku z powrotem. Każdy ruch - to dziwaczne uczucie w stawie, bezwładność nogi, której bezradne mięśnie nie pozwalają kontrolować. Kolano wiotkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Agnieszka przekonuje, że nic mi się nie może stać; sugeruje, by zakładać stabilizator, dla uspokojenia psychiki, ale luźno zapięty; by stawiać bardzo małe kroki, lecz już mocniej obciążać to kolano przy stąpaniu. Ale samodzielnie jeszcze nie zginać, a przynajmniej bardzo mało. Mówi, że mogę wziąć normalny prysznic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...Normalny? A jak wejść do brodzika?&lt;br /&gt;- O kulach - radzi Jacek przytomnie. - Potem oprzyj je sobie wysoko o ścianę, a końcówkami o kran, to ci się nie zamoczą.&lt;br /&gt;Karkołomna pozycja. W ogóle całe przedsięwzięcie wydaje mi się karkołomne. Opieram się zadkiem o ścianę, żeby zyskać dodatkową asekurację. Jakoś włażę. Gdy kończę się myć, jedna z kul - dobrze, że nie ja! - traci równowagę i z hukiem spada.&lt;br /&gt;- Żyjesz?&lt;br /&gt;- Żyję. Kula spadła.&lt;br /&gt;- Dostałaś w głowę?&lt;br /&gt;- W ucho. Nie najlepszy ten twój patent. Ale teraz zastanawiam się, jak stąd wyjść!&lt;br /&gt;- A w ręczniku jesteś?&lt;br /&gt;- Nie, ale zaraz mogę być, a ty podasz mi stabilizator.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jacek ofiarnie chce pomóc mi w założeniu ortezy, ale uświadamiam mu, że zakrywa ona całą nieomal nogę od samej góry, więc muszę zrobić to sama. Od razu czuję się pewniej; ale to nie jest rozwiązanie. Następnego dnia i wchodzę do brodzika, i wychodzę z niego ze stabilizatorem: drobne oszustwo. Nie to mieli na myśli lekarze i rehabilitantka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wtorek, niedługo po jej wyjściu, spędzam dłuższą chwilę na stojąco, po czym daję krok w bok - i przez ułamek sekundy mam wrażenie, że rzepka próbuje mi uciec. Staję jak wryta. Niemal fizycznie czuję, jak morale spada mi, oklapnięte, na podłogę. Czy to było naprawdę &lt;b&gt;to&lt;/b&gt;? Co tam przeskoczyło? Co zabolało? Czyżby operacja się nie udała? A jeśli będę w tym odsetku pacjentów, którzy nie odczuwają poprawy losu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kłopoty zaczynają śnić mi się po nocach. Do tego kilka (już uładzonych) niesnasek z paroma osobami, plus narastające zmęczenie całą sytuacją - i jestem załatwiona. Uzmysławiam sobie nagle, że przede mną długa droga, długa, wyboista i coraz trudniejsza, bo wymogi rehabilitacji stawiają przede mną coraz to nowe wyzwania, a moje nastawienie dalekie jest od optymistycznego. I nie mogę powiedzieć, "już się nie bawię" albo włączyć &lt;i&gt;fast forward&lt;/i&gt;. Każdy krok - dosłownie! - muszę zrobić sama. I przezwyciężyć to, co z dna doła wydaje się nie do przezwyciężenia. W dodatku blizny gdzieniegdzie zaczęły przyrastać, do tkanek, do których nie powinny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Żeby ta rzepka się zwichnęła, trzeba by się było naprawdę teraz mocno postarać! - tłumaczy mi dziś rehabilitantka. - Może po prostu jakiś mały zrost pękł? Skoro się pani przestraszyła, trzeba było do mnie zadzwonić!&lt;br /&gt;- Nie chciałam dzwonić z byle głupotą. W końcu jest pani moją &lt;b&gt;fizjo&lt;/b&gt;terapeutką, a nie &lt;b&gt;psycho&lt;/b&gt;terapeutką.&lt;br /&gt;- Jesteśmy po trochu wszystkim - uśmiecha się. Przekonuje, że jak wyjdę z brodzika chorą nogą naprzód i na sztywno oprę ją o podłogę, to nic mi się nie stanie; "tylko każdy krok trzeba najpierw spokojnie obmyślić!" Właśnie, wszystko powoli, spokojnie, powoli! Jeden mój niezręczny ruch, żeby dolać sobie wody z termosu do &lt;i&gt;mate&lt;/i&gt; - i stojąca obok szklanka z resztą lekarstwa wywraca się, zalewając tacę. Pani Agnieszka sprząta, pytając przyjaźnie, czego się tak śpieszę. Ze przecież by mi nalała, podała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obrabia blizny. Metodycznie musi poodrywać je od położonych pod spodem tkanek, do których przyrosły.&lt;br /&gt;- Jak to stanie się nie do zniesienia, proszę powiedzieć.&lt;br /&gt;- A co znaczy: nie do zniesienia? - pytam z lekką przekorą.&lt;br /&gt;- Jak ból będzie za silny.&lt;br /&gt;- Ja mam wysoki próg bólu; tylko niski próg strachu...&lt;br /&gt;Starczy ścisnąć w rękach kubek z herbatą, albo &lt;i&gt;matero&lt;/i&gt;, zająć się piciem, rozmową, niczym...&lt;br /&gt;Patrzy badawczo. - Oddychać!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolano zginamy już głębiej; boli.&lt;br /&gt;- Coś tam jednak pyka... - niepokoję się.&lt;br /&gt;- No pewnie, skoro tak długo się nie zginało!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Termosowi przybył nowy kumpel: elektrostymulator. Mój dobry znajomy ze szpitala. Teraz sama, dla wątpliwej rozrywki, rażę się prądem. Przyjaciele podejrzewają mnie o masochizm. Ale nawet do tego można przywyknąć. Tylko ten mięsień jakoś nie reaguje... Agnieszka podręca aparacik. W udzie coś drga, podskakuje.&lt;br /&gt;- Niech pani w tym momencie próbuje unieść nogę, siłą mięśni.&lt;br /&gt;- Ha, nie da rady.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Próbuje&lt;/i&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę wracam do jakiej takiej równowagi psychicznej. Za to nie jestem pewna, czy właśnie nie obniuchuje mnie dyskretnie infekcja, przywleczona przez bardzo zakatarzoną studentkę. Zobaczymy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1151912649905124700?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1151912649905124700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/suxh-long-long-way.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1151912649905124700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1151912649905124700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/suxh-long-long-way.html' title='Such a long, long way...'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5663251605295610737</id><published>2011-12-09T00:54:00.000+01:00</published><updated>2011-12-09T00:54:08.727+01:00</updated><title type='text'>Takie dziwne</title><content type='html'>To takie dziwne. Ktoś inny obsługuje moją kuchenkę, lodówkę, zmywarkę. Szczotkę do zamiatania. Miski psa. Moją nogę. Bez innych niewiele mogę zrobić. Śmieszy mnie, jak ktoś pyta, gdzie coś leży w lodówce, bo nawet nie bardzo kontroluję już, &lt;b&gt;co&lt;/b&gt; tam &lt;b&gt;w ogóle &lt;/b&gt;leży. Pies się wyrabia; nie boi się już wychodzić z coraz to inną osobą. Dziś nie dostał zawału, jak zasiadła tu w salonie jedenastka studentów. On nabiera odwagi życiowej, a ja nie robię z własną nogą nieomal nic, na co ktoś mi nie wyda pozwolenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale pomału się przemagam. Dziś rehabilitantka - ta "na zastępstwie" - dłużej i mocniej zginała mi kolano. Przy maksymalnym (dozwolonym) zgięciu bolało, ale nauczyłam się, że to ból naturalny w mojej sytuacji, a nie traumatyczny. A zginanie idzie naprawdę miękko. Ciągle to jest owo 45º, ale jakieś "dosadniejsze". I jeszcze jedno ciekawe ćwiczenie: terapeutka ze stopą na moim łóżku, moja noga oparta wysoko na jej udzie, ona przesuwa mi czy delikatnie przekręca tę nogę na bok, a ja mam kontrować mięśniami.&lt;br /&gt;- Ej, trochę mocy jednak w tych mięśniach jest!...&lt;br /&gt;No, jest :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Licencjaci dopisali. Na moją szesnastkę - piętnastkę właściwie, bo z jedną osobą na Erasmusie - przyszło 11 osób. I to całkiem przygotowanych. Zupełnie, jakby to były zajęcia na uniwersytecie. A ja miałam wątpliwości, czy potraktują te "tajne komplety" poważnie! Pierwsza przyszła sternik Marta, wszystkim robiła herbatę potem. Kolejne osoby biegły otworzyć drzwi. Felek robił za duszyczkę towarzystwa: albo siedział z dwiema dziewczynami na kocu na podłodze, albo nawzajem zaczepiali się wzrokiem z jednym ze studentów, albo nagle zaczynał swoje na poły dyskretne pomruki dla przyciągnięcia uwagi, czym wywoływał salwy chichotów. Dopuściłam też czeredkę do mojej biblioteki; skrzętnie pozapisywali, co mi wynieśli...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmęczyliśmy się trochę. I ja, i pies. Spełniłam swe prozaiczne marzenie, by wreszcie się ubrać, ale potem padłam. Jutro i w niedzielę magistranci - ale ich jest mniej!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5663251605295610737?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5663251605295610737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/takie-dziwne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5663251605295610737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5663251605295610737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/takie-dziwne.html' title='Takie dziwne'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1534930256392462912</id><published>2011-12-07T23:10:00.000+01:00</published><updated>2011-12-07T23:10:07.817+01:00</updated><title type='text'>Garść wrażeń</title><content type='html'>Blizny ładnie bliznowacieją. Ładnie, w sensie, że prawidłowo. A wygląd, cóż, na razie jak abstrakcyjne mazy pisakiem, ciemnoczerwonym bądź fioletowawym, w zależności od pory dnia i nastroju. Gdy świeżo wymasowane - sterczą. Zaczynają się łuszczyć, więc dziś wreszcie natłuściłam je, zakładając, że chyba już się zasklepiły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz bliiżej czas, kiedy będę musiała pożegnać się ze stabilizatorem na dzień. Już w najbliższy poniedziałek czy wtorek. Ogarnia mnie panika i desperacja: na razie nawet nie wiem, jak przemieścić "gołą" nogę po prześcieradle bez pomocy rąk. Z oporem nauczyłam się nią kołysać z boku na bok. Z pomocą dwóch lampek wina doszłam do przekonania, że mogę unieść kolano na parę centymetrów siłą samych mięśni. Jeszcze będę z rozrzewnieniem wspominać chwilę, kiedy uważałam to za sukces, ale teraz to naprawdę jest sukces. Nie każą mi samej ćwiczyć zginania, to nie ćwiczę; nie będę eksperymentować na koronkowej robocie ortopedów. Wykonuję tylko te ćwiczenia, które mi zaleciła Agnieszka. Ale tym bardziej z przerażeniem myślę, jak to będzie - wstać z łóżka? Mogę leżeć bez ortezy; pewno mogłabym bez niej także stać. Ale to, co pomiędzy, okryte jest mgłą tajemnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie rzeczy napawają otuchą. Dziś stoję o kulach - i nagle zdaję sobie sprawę, że w kategorycznej ciasnocie stabilizatora właśnie.... bezwiednie zginam kolano. Potem już "wiednie". Ono chce być zgięte! Kiedy wie, że jest bezpieczne. Gdy ćwiczy ze mną rehabilitantka - już dochodzimy do 45º - mięśnie uda są wprost zachwycone zmianą pozycji. Ale umysł wciąż nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jednak jeszcze jedna rzecz, która powinna uzmysłowić mi wreszcie, że z tym stawem będzie w porządku. W chwili przebudzenia - chwili jeszcze niezbyt przytomnej - nie jestem w stanie powstrzymać odruchu przeciągania się. Przed operacją często skutkowało to gwałtownym i bolesnym ocknięciem, gdy rzepka wyskakiwała ze swojego miejsca. Nawet w stabilizatorze. Teraz też się rankami przeciągam, choć desperacko próbuję z tym walczyć, choćby "wyłączyć" jedną nogę, ale to raczej mało realne. Dziś poczułam, jak okolice rzepki napinają się silnie, aż niemiło - bo teraz niemiłe uczucia mam w tym stawie, za mocno czuję jego "obecność" - ale &lt;i&gt;nic się nie stało!&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1534930256392462912?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1534930256392462912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/garsc-wrazen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1534930256392462912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1534930256392462912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/garsc-wrazen.html' title='Garść wrażeń'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5456116210431284889</id><published>2011-12-01T15:29:00.000+01:00</published><updated>2011-12-01T15:29:22.661+01:00</updated><title type='text'>Kolejny etap</title><content type='html'>- Pani Agnieszko, mam wrażenie, że coraz ciaśniej muszę zapinać stabilizator, bo inaczej mi się zsuwa. Co się dzieje?&lt;br /&gt;- Mięśnie spadają!&lt;br /&gt;- Zanik mięśni?! - zmartwiłam się. - Myślałam, że opuchlizna schodzi, albo że mięśnie inaczej zaczynają pracować i działają na ortezę...&lt;br /&gt;- To też, to też. Ale niech się pani nie przejmuje, będziemy nad tym pracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie jednak czeka mnie inna frajda: po zdjęciu szwów nadszedł czas na zabawę z bliznami. Cóż, bliznami to one w sumie dopiero będą, o czym boleśnie przekonałam się już wczoraj; teraz chętnie nadałabym im jakieś inne, bardziej pasujące imię. Rehabilitantka poświęca im tyle czasu, że gdyby nie przypominała mi co chwilę o oddychaniu, saturacja spadłaby mi do niebezpiecznych poziomów ;) Za mnie jęczenie odwala pies.&lt;br /&gt;- Co, umówiliście się? Za pięć kupek karmy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blizny zostają wymasowane, oczyszczone i gdzieniegdzie połapane malutkimi plasterkami. Mam jednak nie natłuszczać ich jeszcze, póki nie do końca się wygoiły. Przychodzi czas na szukanie zakwasów (chyba nieco mniejszych), a potem na zginanie kolana. Chyba wreszcie mój organizm załapał, co to znaczy "rozluźnić mięśnie". Może starczy mu tej wiedzy do następnego razu. A w następnym tygodniu będzie przychodziła koleżanka Agnieszki, bo Agnieszka jedzie do Włoch, szukać śniegu pod narty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Mail od studentki:&lt;br /&gt;...Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do formy!&lt;br /&gt;Ja: Dzięki piękne! Teraz jestem dość nieruchawa, więc to forma musi     wrócić do mnie... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5456116210431284889?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5456116210431284889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/kolejny-etap.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5456116210431284889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5456116210431284889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/12/kolejny-etap.html' title='Kolejny etap'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-4411152773004260888</id><published>2011-11-29T17:09:00.000+01:00</published><updated>2011-11-29T17:09:23.409+01:00</updated><title type='text'>Hhhaa!</title><content type='html'>Przed chwilą smsa napisała mi pani Agnieszka; prócz ustalenia godziny czwartkowej rehabilitacji, dodała: "Rozmawiałam z młodym Adamczykiem i Miszczakiem - kolanko się podobało."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ba!! Teraz to już nasza wspólna zasługa ;) A ja, mentalnie i fizycznie "oram jak mogam", żeby zadowolić gusta swoje oraz personelu medycznego CMC. Właśnie się chłodzę, zaraz się rozćwiczę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-4411152773004260888?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/4411152773004260888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/hhhaa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4411152773004260888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4411152773004260888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/hhhaa.html' title='Hhhaa!'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-530620046568437375</id><published>2011-11-29T12:35:00.000+01:00</published><updated>2011-11-29T12:35:01.089+01:00</updated><title type='text'>Szwy i szewska pasja</title><content type='html'>Dziś noc była krótka. Pobudka o siódmej, trza się zwlec, umyć, przychodzi Jurek, naprędce przyrządza mi odroczone śniadanie (zjem, jak wrócę), muszę wskoczyć w ubranie - na skutek porannego stresu nie wiem nawet, jak właściwie wciągnęłam spodnie - no i hajda trojka. Schodzenie ze schodów już bez problemu, mój patent działa, ale wmontowywanie się w samochód - makabra...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawskie korki potraktowały nas łaskawie, dokuczyły tylko na ostatnim odcinku; w Carolinie byliśmy pół godziny przed czasem, ale lekarz też przyszedł wcześniej. Tzw. młody Adamczyk. Znany mi już zresztą z pobytu w szpitalu, z nocnego dyżuru. Wówczas wydał mi się lekko zasadniczy, ale teraz wrażenie znika. Przyjrzał się, jak chodzę o kulach, pochwalił, że całkiem nieźle. Dla mnie, kuśtykającej po domu, przejście od furtki do samochodu, od samochodu do szpitala (po pochylni na górę, do wejścia) i przez obszerny westybul w budynku to wyprawa nie lada. Dr Adamczyk pytał też, jak sobie radzi w stabilizatorze mój staw skokowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie szwów poszło szybko. Rany wyglądają ładnie (to nie moja opinia, bynajmniej!), mam od jutra nie nosić już opatrunku i natłuszczać je Alantanem. Rehabilitantka będzie miała robotę z bliznami, żeby dobrze się zagoiły i np. nie zrosły z wszczepioną powięzią, tj. troczkiem, tj. WRZUP ;) Lekarz uprzedził mnie też, że na ocenę wyników operacji przyjdzie poczekać parę tygodni - to jasne - ale sprawdził, że w obecnym ograniczonym zakresie kolano zgina się "miękko", prawidłowo. Pytał, jak rehabilitacja - a gdy pożaliłam się na zakwasy, to uznał, że tak ma być. No cieszę się jak jasna cholera... pani Agnieszka tłumaczyła mi wczoraj, że robią się przy każdym kroku, bo noga chce działać prawidłowo, a nie może - i gdy mięsień się napnie, to już mu tak zostaje. Fatalna sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do ZUSu, nie zamierzałam poddać się bez walki - choć okazało się, że wezwali mnie przed swe surowe a durne oblicze, gdyż na zwolnieniu miałam zaznaczone, że jestem "chodząca". Niby prawda, ale to szerokie i wieloznaczne pojęcie!... Natychmiast nadmuchałam drowi Adamczykowi w ucho, czego to ode mnie wymagają - i że osteotomia merda im się z artroskopią - i spytałam, czy nie mogłabym jednak dostać jakiegoś zaświadczenia, że z tym chodzeniem to trochę pic na wodę. Oczywiście! Lekarz spytał, co konkretnie chcę, żeby mi tam napisali, wysmażył pisemko sugerujące, że to góra ma pofatygować się do Mahometa i zaniósł "Mistrzakowi" do podpisu. Kamień z serca. Sprawę ZUSu zresztą ofiarnie pilotuje Ula. Zanim wczoraj zdążyłam oprzytomnieć po kolejnej kiepskiej nocy, już dowiedziała się, z kim powinnam tam rozmawiać; dziś wyśle moje zaświadczenie faksem. Mam ochotę uściskać ją od stóp do głów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...Teraz prędzioszkiem z powrotem; Jurek musi zdążyć na zajęcia... Pogoda jak drut, korek znowu tylko na krotkim odcinku (Jerzy pomstuje...). Pod domem gramolę się z samochodu, czekaj, czekaj, czekaj, straciłam koncept, jak to zrobić?... Nagle widzę, że Jurek przymyka drzwi auta.&lt;br /&gt;- Czekaj...!!&lt;br /&gt;- Ale muszę tę panią przepuścić... - Podaje mi rękę, a nawet, na żądanie, obie. - Co, nie chcesz mieć przygniecionej nogi? Dlaczego? ;))&lt;br /&gt;Wybucham śmiechem. - Wiesz, jak by ci to powiedzieć... Bo już za dużo przeszła!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmęczyłam się trochę. Mimo stabilizatora, dokucza mi kostka. Kręcę się jeszcze chwilę po domu, daję psu jeść - uczę się, że na króciutki dystans mogę używać tylko jednej kuli - i wychodzę z nim na moment na taras, żeby zachęcić go do przespacerowania się po ogródku. Plan maximum na dziś wykonany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. W piątek rehabilitantka opowiedziała mi historię dwóch swoich pacjentów. Obaj mieli operację jednego dnia, leżeli w tej samej sali, a po zabiegu strzeliło im do głowy, żeby opowiadać sobie dowcipy. Z tym, że obaj byli znieczuleni od pasa w dół. Efekt? --- Obaj zmoczyli łóżko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PPS. W niedzielę odezwali się moi magistranci, wczoraj - jedna z uczestniczek seminarium licencjackiego. Jak miło :) Zaproszę ich w przyszłym tygodniu, w tym dam sobie jeszcze luz. - ...Nazwijmy to &lt;b&gt;luzem!!&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-530620046568437375?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/530620046568437375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/szwy-i-szewska-pasja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/530620046568437375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/530620046568437375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/szwy-i-szewska-pasja.html' title='Szwy i szewska pasja'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-6875359521077984335</id><published>2011-11-25T23:48:00.001+01:00</published><updated>2011-11-26T01:19:05.578+01:00</updated><title type='text'>Sposoby i refleksje</title><content type='html'>Rehabilitantka sprzedała mi patent, jak wchodzić do łóżka od strony spaniowej. Tak tajny, że chyba nie powinnam go zdradzać nawet na torturach. Zasugerowała, żebym - zamiast dźwigać nogę w obu rękach, od spodu - podnosiła ją za jeden z pasków ortezy. &lt;b&gt;Boże!!...&lt;/b&gt; Ręce opadają. Nogi też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć bywalcy mojego domu wiedzą, że kran umywalkowy w łazience nie zachęca raczej do wsadzenia podeń głowy (czemu zresztą miałby zachęcać?), mnie już dwa razy ten akrobatyczny wyczyn wyszedł z sukcesem, to znaczy: nie skręciłam karku. Zwolniłam zatem Ulę z pomocy przy myciu mi włosów w porannym momencie, kiedy powinna raczej śpieszyć się do pracy. Albo chociaż we względnym spokoju wypić herbatę, którą w pewne ranki siorbie w pośpiechu, między szykowaniem mi śniadania, przestawianiem komputera i podawaniem leków. Tych, szczęśliwie, jest już coraz mniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych nowości: dobił mnie ZUS. Dostałam pismo, że we wtorek mam się stawić o 11.30 gdzieś u diabła na kuliczkach, bo muszą przeprowadzić badanie, celem sprawdzenia wiarygodności mojego zwolnienia z pracy. A jeśli "uniemożliwię badanie" (&lt;i&gt;sic&lt;/i&gt;!), to z dniem następnym zwolnienie straci ważność. Wściekłam się nie na żarty, bo o jedenastej tego samego dnia umówiona byłam na zdjęcie szwów. Do ZUSu oczywiście nie dodzwoniłam się, toteż ubłagałam w Carolinie, żeby to oni przesunęli wizytę. Na szwy, na 8.30 - niestety, nie do dra Miszczaka... - zawiezie mnie Jurek (który ma mało czasu, bo tego dnia prowadzi zajęcia...), a do ZUSu Jacek, który złościł się, że to oni powinni stawić się u mnie, a nie mnie ciągać. Aghrr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do kolana, boli jedynie &lt;i&gt;pro forma&lt;/i&gt;. Ale czuję, że zaczynają piec mnie i szczypać te szwy. Ten największy zwłaszcza, oceniony przez Jacka na jakieś 13 cm (niewiele się pomyliłam w moich szacunkach). Zastanawiam się, czy to maść od masowania wsiąkła w plaster, czy to naturalny efekt gojenia. Poczekamy, zobaczymy. Nawiasem mówiąc, terapeutka odkryła dziś w mojej łydce dorodny zakwas. Gdy zamknęła go w kategorycznym uścisku, żeby puścił - musiała przypomnieć mi o oddychaniu. Ból, choć kontrolowany, mocą swobodnie dałby się porównać do bólu po wypadku, jaki doprowadził mnie do obecnego stanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, właśnie: bo ja w sumie nigdy o tym nie napisałam. Z tego, że po urodzeniu noga zginała mi się jak łokieć, już się pewno spowiadałam. Lekarze jakoś namówili ją do mniej skandalicznego zachowania i to funkcjonowało na swój niezgorszy sposób przez lat piętnaście. A potem - uwaga, element groteski - w szkole poślizgnęłam się na czyjejś kanapce i wtedy zwichnęłam rzepkę po raz pierwszy. Nikt mi w to zresztą nie chciał uwierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu przez lat dwadzieścia i jeden rzepka od czasu do czasu wędrowała na manowce, o czym można sobie tu dziarsko pisać, ale wiązało się to zazwyczaj ze strasznym bólem i jeszcze straszliwszym lękiem. Nauczyłam się instynktownie sama ją nastawiać i widocznie uznałam, że "tak ma być, a potem się zobaczy". Nie rezygnowałam z podróży czy długich wędrówek. W moim ukochanym Madrycie znana byłam z tego, że jak się z kimś umawiam w dowolnym punkcie miasta, to często można się spodziewać, że całymi kilometrami przyjdę tam na piechotę (zziajana, rozentuzjazmowana, ze słuchawkami w uszach i aparatem foto na szyi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od mniej więcej dwóch lat te zwichnięcia stały się bardziej problematyczne, ból utrzymywał się po nich dłużej, a nierzadko konieczna była opaska i kula. Aż nadeszły dwa sądne dni; jeden to był 7 lipca tego roku, kiedy to poślizgnęłam się na mokrym od deszczu parkingu, wywinęłam paskudnego orła i biedna Krysia, z jej kruchymi kośćmi i reumatycznymi stawami, musiała pośpiesznie zeskrobywać mnie z jezdni i, z lekka zieloną, podprowadzić do samochodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za kilka dni chciałam jechać do Ba, do Łodzi. Wydobrzałam na tyle, że kulę i opaskę zabrałam ze sobą w zasadzie bardziej asekuracyjnie niż prozdrowotnie, a potem stopniowo pozbyłam się i jednej, i drugiej. Właśnie w tym dniu, gdy chodziłam już bez wspomagania, pojechaliśmy z Ba do centrum handlowego z ową słynną największą Ikeą w Polsce, co to "w Warszawie się nie zmieściła", więc wzięli ją do Łodzi (kampania reklamowa była znakomita!). I w pewnym momencie, po obiedzie, wyszliśmy sobie na mokre od deszczu patio...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rany boskie. Żałosny piruet, jaki wykonałam, musiał wyglądać makabrycznie. Wylądowałam z zadkiem w kałuży, tyłem do Ba, dziękując losowi, że nie widzę jego miny, a on mojej. Pomóc ci wstać?, Nie, nie ruszaj mnie, nie ruszaj mnie... - Niejedno w swoim życiu przeszłam, ale nigdy jeszcze nic nie bolało mnie z taką siłą, jak ta noga. Jedną z moich pierwszych myśli było, że tym razem chyba jednak nie wstanę. Że pozbierają mnie na szufelkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z budynku wypadli jacyś, nie wiem, ochroniarze, pilnowacze, sprzątacze, naprawdę nie mam pojęcia, kto - i zaczęli dopytywać, co się stało, sugerować karetkę, starania o odszkodowanie, a ja pragnęłam tylko jednego: żeby wszyscy dali mi święty spokój, bo może jednak posiedzę tu jeszcze z dziesięć lat i jednak się podniosę?... A poza tym karetka, takie zamieszanie wokół mnie?, nie, dziękuję...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podniosłam się. Najpierw na krzesło. Potem, uwieszona na Ba, dokuśtykałam do jakiejś kanapo-ławki w środku galerii. Jeszcze chojraczyłam, chciałam jechać do sklepu ortopedycznego i kupić porządny stabilizator. Ale przy próbie wejścia do taksówki ze zgrozą zdałam sobie sprawę, że kolano już zupełnie przestało trzymać się kupy. Pojechaliśmy na pogotowie. Lekarz na pogotowiu zwichnął mi tę rzepkę po raz kolejny - i nie dał rady nastawić; musiałam sama. Gipsiarz znowu mi ją zwichnął. Zrobiłam, co było w mojej słabosilnej mocy, żeby nie zagipsował mi tej nogi w złej pozycji. Ale był i element komiczny: zadziwienie gipsiarza, jak powiedziałam, że tniemy moje spodnie, bo nie dam rady ich zdjąć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Ba przyjechał po nas na pogotowie; cała rodzina ofiarnie i serdecznie opiekowała się mną przez trzy dni, póki nie odwieźli mnie do Warszawy. Ba jeszcze tu ze mną został kilka dni. Niesamowicie kochani byli, nie zapomnę tego nigdy, ani rad Ba, który sam kiedyś miał nogę w gipsie, w podobnych okolicznościach. Och, no i oczywiście drapaczy podgipsowych ver. 1 &amp;amp; 2, jakie mi sporządził!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta historii już znana. Ostatnio naszła mnie refleksja: od dnia 7 lipca Anno Domini 2011 nie postawiłam jak dotąd ani jednego normalnego kroku. Wszystko przede mną!...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-6875359521077984335?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/6875359521077984335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/sposoby-i-refleksje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6875359521077984335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6875359521077984335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/sposoby-i-refleksje.html' title='Sposoby i refleksje'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-9140260575450026408</id><published>2011-11-23T16:09:00.003+01:00</published><updated>2011-11-23T16:14:22.205+01:00</updated><title type='text'>Wymiętolona</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wczoraj, po sześciu nocach spania na własnej kanapie, zapomniałam wieczorem, jak się na niej położyć, żeby nic mnie nie zabolało i by zrobić to sprawnie. Paranoja. Siedziałam z oczyma w słup, z nogą w rękach i myślałam usilnie, "jak to szło". Rzecz w tym, że ja w dzień rezyduję na innej części kanapy... Skomplikowana sprawa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Już myślałam, że okiełznałam kręgosłup - bo po jednej nocy przespanej z nogami na poduszce ortopedycznej plecy mnie nie bolały. Ale dziś znowu dały mi do wiwatu. Tylko czy ja spałam z jedną nogą na tej podpórce, czy z dwiema? Nie wiem. Może z trzema.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Skończyłam brać antybiotyk i lek przeciwbólowy (ten drugi nawet o dzień za późno). Na razie nie dostrzegam skutków negatywnych, tfutfu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziś przyszła rehabilitantka; energiczna dziewczyna o niskim glosie, szczupła, silna i biuściasta, konkretna i kontaktowa; zapalona koniara, a przez Felka szybko zaakceptowana: ma w domu cztery takie yorki... Usiadła sobie po turecku na wyrku obok mnie, podłożyła mi pod nogę fioletowy kocyk i wzięła się za masaż. Wiedziała dokładnie od doktora Miszczaka, co było robione; jak to określiła, "remont generalny, który zwykle rozkłada się na kilka zabiegów"! Obrobiła mi całą kończynę po kolei, nawet pod kolanem; owszem, bolało porządnie, bo mięśnie pousypiane od nieużywania, ale jednocześnie miałam poczucie, że to na nie dobrze działa. Mimo wszystko, "perwersyjna przyjemność" to by było za dużo powiedziane. Tylko jak przez kocyk zaczęła lekko ugniatać mi okolice rzepki, spociłam się jak mysz, z wrażenia, oczywiście.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Potem zaprosiła mnie do "zjechania" z kanapy tak, żeby kolano znalazło się już w powietrzu; trzymając moją nogę, poradziła, żebym się jak najbardziej rozluźniła, bo jeśli coś mnie zaboli - to właśnie od napięcia mięśni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Was, pacjentów, którym rzepka wędrowała gdzie nie trzeba, należy specjalnie traktować - powiedziała pół żartem, pół serio. - Trzeba was zagadać, żebyście dali się dotknąć...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Racja. Wszystko siedzi w głowie. Nie ma to jak dobrze zakorzeniona, zadomowiona, zasiedziała trauma. Wystarczy, żeby lekko coś człowieka w okolicy zabodło, a już włosy się jeżą na całym ciele i jeszcze na psie obok.Toteż pani Agnieszka zagadywała mnie (a ja ją) - i powoli zginała mi tę cholerną nogę coraz bardziej. Dało się przeżyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zaleciła kilka ćwiczeń na napięcie mięśni; zdradziła parę kruczków, jeśli chodzi o chłodzenie kolana - bo okazuje się, że muszę robić to przez całe tygodnie jeszcze. Opowiadała, że ona sama, po operacji swojego kolana (!), mroziła pojemniczki z wodą i takich 4-5 starczało jej na całą dobę; albo wystawiała je na zimno; albo napełniony zimna wodą okład trzymała w lodówce. A myśmy myśleli, że co kilka godzin trzeba termos świeżym lodem ładować! A lód przemysłowy wcale nie tak łatwo kupić...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uprzedziła mnie, że po sześciu tygodniach mam już chodzić bez kul - jedynie w mieście, w tłumie, w środkach transportu mam mieć kule, jako sygnał, że należy na mnie uważać. No, proszę: dokładnie tak samo, jak robiłam intuicyjnie przez ostatnie miesiące! Z tym, że absolutnie zaleca używanie dwóch kul, a nie jednej - by oszczędzać kręgosłup. Faktycznie: chodziłam z jedną, żeby mieć drugą rękę wolną, ale "schab" nieraz mnie od tego bolał... Zwłaszcza, jak zdarzało mi się w drugiej ręce nieść coś cięższego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pani Agnieszka poradziła mi też, jak pozbyć się znienawidzonych śladów jodyny i zmieniła opatrunek. Dopiero teraz przyjrzałam się porządnie, jak paskudnie wygląda ta największa rana; niczym zasznurowane usta. No i proszę, a po hiszpańsku brzegi rany zwą się &lt;i&gt;labios&lt;/i&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-9140260575450026408?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/9140260575450026408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/wymietolona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/9140260575450026408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/9140260575450026408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/wymietolona.html' title='Wymiętolona'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-3785084217714658605</id><published>2011-11-22T00:10:00.000+01:00</published><updated>2011-11-22T00:10:17.582+01:00</updated><title type='text'>Tydzień po</title><content type='html'>Nuży mnie znużenie. Irytuje mnie irytacja. Nie męczą mnie ludzie; nie, skądże; uwielbiam ludzi. Ale męczy mnie to, że do wszystkiego mi są potrzebni. Że każda czynność staje się procedurą, i nieomal każda wymaga asysty. Że mój dzień jest poszatkowany między kolejne konieczne czynności i procedury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wytrąciło mnie z równowagi błahe zdarzenie. Czekałam na rehabilitantkę. Nie przychodziła. Czekałam. Czekałam. Po pół godziny zadzwoniłam, a ona spokojnie: "Tak, chyba byłyśmy na dziś umówione, ale pani nie przesłała mi żadnego adresu." - Zdębiałam. Raz, że myślałam, że jej dałam. Dwa, że kiedy się z nią umawiałam, byłam ledwo ciepła - dzień po powrocie ze szpitala. Trzy, że - nawet, jeśli ma przychodzić do mnie "pozaoficjalnie" - to mogła mój adres wziąć z akt szpitalnych. Cztery, że ja na jej miejscu po prostu przedzwoniłabym i grzecznie dopytała się o ten cholerny adres - w końcu chodzi o jej zarobek. Jasne, że wina leży i po mojej stronie; ba, zaczęłam się autentycznie obwiniać i czuć skrępowana debilizmem sytuacji, i pojawiło się w mojej duszy jakieś absurdalne poczucie, że coś jest nie w porządku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż się takiego stało? - Nic. Przyjdzie w środę. Ale to idiotyczne wrażenie, że coś jest nie tak, jakoś nie może mnie opuścić. Poczucie, że "nic nie robię" (staram się redagować książkę), że "marnuję czas" - do diabła, jestem po naprawdę poważnej operacji!!; że "robią za mnie inni" - matko, znowu wraca ten temat. Wczoraj miałam bardzo dobrą, krzepiącą i oczyszczającą rozmowę z UIą i Tadziem S., moim kumplem z Gór Stołowych, który mnie odwiedził - właśnie o konieczności pomocy i proszenia o nią. On akurat też jest w sytuacji życiowej, która nieraz go do tego zmusza. A mnie Ula powiedziała:&lt;br /&gt;- Masz przed sobą kilka miesięcy, kiedy możesz od ludzi wymagać, by coś dla ciebie robili. &lt;i&gt;Korzystaj z tego!&lt;/i&gt; To nie potrwa dwadzieścia lat. A że się krępujesz powiedzieć, jakich potraw nie lubisz? I uważasz, że powinnaś się cieszyć z dowolnej rzeczy, którą ktoś ci przyniesie? A czy przypadkiem nie masz zbyt ciężkiej sytuacji teraz, żeby jeszcze zmuszać się do jedzenia rzeczy, które ci nie smakują?!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;....No, niby ma rację... Notabene, zrobiła nam pyszną kolację. Twarożek z cebulą i suszonymi pomidorami, kotlety mielone na zimno z kapką ketchupu, dla Tadzia wymarzona herbata po angielsku z miodem... Siedzieliśmy, gawędziliśmy, śmialiśmy się, a jeszcze wieczorem Jacek napisał smsa z pytaniem, czy czegoś mi nie potrzeba. Wcześniej zaś syn mojego kolegi z pracy (rehabilitant zresztą!) przywiózł mi specjalny podnóżek, taką poduchę-klin, żebym mogła trzymać nogę uniesioną. Rewelacja. Dziś rano pomogła mi babeczka, która przychodzi do mnie sprzątać, w południe nieoceniona Krysia, wieczorem Ania-sekretarka (ta sama, która odwiedziła mnie w szpitalu), a przed nocą wpadł do mnie Jacek. Kochani są wszyscy, kochani...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dobrych wieści: pod stabilizatorem coś zaczyna żyć, Coś chce się poruszyć. Zrazu myślałam, że tylko mi się zdaje - ale nie! Mięsień uda, ten największy, ma czasem zdrowy odruch, żeby się napiąć. Nawet rzepka ma ochotę, żeby się nieco zaktywować. Ale przed chwilą nagle mnie zabolała przy kładzeniu się do łóżka i oczywiście zbiła tym z pantałyku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, czy w nocy grzbiet da mi spać. Oto moja poranna czatowa rozmowa z Ba, z którym ciągle nawzajem się pytamy, jak nam się spało; mówię mu, że kręgosłup piersiowy mi nawala, bo mam tam coś nie tak z dwoma kręgami:&lt;br /&gt;- ...Efekt jest taki, że to promieniuje, jakby serce bolało.&lt;br /&gt;- Kręgosłup lubi udawać, że jest czym innym.&lt;br /&gt;- Imbrykiem do herbaty np. :D&lt;br /&gt;- Jak będzie cię bolał imbryk do herbaty, to sugeruję szybko dzwonić do Tworek ;P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ROTFL!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-3785084217714658605?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/3785084217714658605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/tydzien-po.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3785084217714658605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3785084217714658605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/tydzien-po.html' title='Tydzień po'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5235309279019011871</id><published>2011-11-20T13:07:00.001+01:00</published><updated>2011-11-20T13:10:18.553+01:00</updated><title type='text'>Kolorowa sztafeta</title><content type='html'>Wczoraj Krysia z Krzyśkiem przywieźli mi obiad. Koło piątej przyszedł Tadeusz; posiedział do późna, razem spożyliśmy ten obiad i kolację - a właściwie obiadokolację z pewną przerwą ;)) Wyjątkowo bez wina, ech...! Ale za to z naleśnikami Krysi (farsz szpinakowo-serowy!) i z moją tartą z grillowaną papryką i bobem: naruszyłam zasoby prowiantu zamrożonego. Pogawędziliśmy, poplotkowaliśmy (historycy tak mają), pokopiowaliśmy na DVD kolejne odcinki pewnego katalońskiego programu satyrycznego, który dla niego nagrywam. Nawet wyprowadził Felka - a Felek, o dziwo, dał mu się wyprowadzić, choć kiedyś kręcił nosem na to, kto z nim spaceruje. Ale teraz spacery są krótkie i treściwe. Tadeusz:&lt;br /&gt;- Jak on biega!! Powiedziałem mu, żeby zatrzymał się i zrobił, co ma zrobić! A potem sam zaprowadzil mnie do domu...&lt;br /&gt;Hahahaha!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jego wyjściu poszłam się umyć i wnet poczułam, jak mocno mulą mnie leki. Spowolniło mnie, wygasiło, oczy zrobiły mi się jak szparki, myślę - co jest, ja wcale nieee chcęęęę iiiiść jeszcze spaaaać... Nagle chrobot klucza w zamku: przyszedł Jacek! Przyniósł mi wędzonego sera, uwalił się obok na kocu i posłuchaliśmy trochę muzyki z YT (a znasz to... a ostatnio słyszałem to.... a skojarzyło mi się to... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś rano wydłubał mnie z łóżka Jurek, który pękł ze śmiechu, gdy zobaczył, jak zakopałam się pod kołdrą. Rankami jest najgorzej. Plecy bolą, bo jednak nie daję jeszcze rady spać na wymarzonym, "dowolnie wybranym" boku. W płucach rzęzi. Chemia krążąca w krwiobiegu nadal przymula, ale przeciwbólowe już odpuszczają i noga daje znać o sobie - a tu trza wstać...&lt;br /&gt;- Dobra, czekaj, najpierw zrobię ci herbatę, ty się powoli szykuj, a ja skoczę do Lidla i zrobię sobie zakupy, a przy okazji kupię ci mleko...&lt;br /&gt;Kawy zrobiliśmy sobie dobrej, mielonej, z moki; jak to Jurek stwierdził, "najlepsza kawa na wschód od Łaby". Potem usmażył nam resztę naleśników, tym razem z musem jabcowym. Obiad znów przyniesie Krysia, a wieczorem wpadnie Ula...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie choroba jest najtrudniejsza. Wcale nie. Najtrudniej jest znieść psychicznie to, że o każdą rzecz trzeba poprosić. Nie lubię czuć się jak dyrygent: zrób to, a teraz zrób to, a teraz pójdź tam i przynieś tamto, tego poszukaj tam, a owego ówdzie, i jeszcze podaj mi to, podłącz mi siamto, a w ogóle to zapomniałam, że tego i owego, a to to może później, ale tamto wcześniej... Nie lubię tak i nie potrafię; czuję się, jakbym się wysługiwała. Mój móżdżek nie może sobie przetłumaczyć, że teraz tak musi być. Że jak ktoś koło mnie skacze, to nie dlatego, że strzelam za nim z bata, a sama się lenię, tylko dlatego, że inaczej po prostu się nie da. Że jak ktoś mi nie da jeść, to sobie nie wezmę, a jak ktoś inny (lub zgoła ten sam) nie napełni mi termosu lodem, to nie schłodzę kolana. A jak ktoś, za przeproszeniem, nie przyniesie mi z szuflady gaci, to ich nie założę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ano, właśnie. Skrępowanie nieporadnością to jedno, ale wstyd to drugie. W takich "medycznych" kontekstach wstyd idzie na urlop. I nie jest mi głupio pokazać się przyjaciołom w wygniecionej koszuli nocnej, odsłonić w całości podpuchniętą nogę, jeszcze żółtą od jodyny, gdy ortezę muszę zastąpić okładem, i nie czuje się skrępowana, gdy rano zobaczy mnie ktoś półprzytomną od ciężkiego snu, a po południu kuśtykającą w ślimaczym tempie do toalety, której nawet nie mogę za sobą zamknąć, bo jest za mała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jurek, założysz mi skarpetkę? Bo do tej stopy nie sięgnę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5235309279019011871?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5235309279019011871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/kolorowa-sztafeta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5235309279019011871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5235309279019011871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/kolorowa-sztafeta.html' title='Kolorowa sztafeta'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5975195213206710204</id><published>2011-11-18T17:23:00.000+01:00</published><updated>2011-11-18T17:23:09.506+01:00</updated><title type='text'>Pierwsze kroki</title><content type='html'>W środę wieczorem miałam małe załamanie nerwowe: źle się czułam, Jacek długo nie mógł przyjść, w dodatku gdy chciałam wstać do toalety i w tym celu termos z lodem próbowałam postawić na krześle obok łóżka, żeby zrobić sobie miejsce, to wychlupało się z niego trochę wody i bałam się na tym poślizgnąć. W związku z tym musiałam wstać z kanapy w dalszym miejscu i długo bałam się to zrobić, nie wiedząc, jak. Cała procedura zwleczenia się z posłania, pójścia do toalety i łazienki oraz powrotu zajęła mi chyba z pół godziny. A potem siedziałam i użalałam się nad sobą, że nie ma mi kto pomóc, że jestem zdana na łaskę i niełaskę, i inne takie smuty. Ale potem przyszedł Jacek, przeprosił, uspokoił mnie, porozśmieszał trochę, a przede wszystkim zmierzył temperaturę (miałam lekką gorączkę), dał kolację, leki, okład chłodzący i pomógł mi ułożyć się spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spalam bardzo dobrze. Koło piątej nad ranem Felek coś zaczął marudzić, ale nie pod tytułem "wpuść mnie pod kołdrę...", jak zazwyczaj, tylko raczej: "Wyyyypuść mnieeee..." Przecknęłam się, spokojna, rozsenniona lekami, bez problemu wstałam i otworzyłam mu drzwi tarasowe. Gdy po dłuższej chwili wrócił z ogródka, zanim zdążyłam zastanowić się, co robię, czy dobrze robię i - jak to zrobić, położyłam się na boku!! Okazało się to wykonalne, więc zasnęłam jeszcze lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed ósmą przyszła Ula i pomogła mi umyć głowę. Koło dziewiątej przyszła Krysia, dać mi śniadanie. Chciałam obejrzeć na TVN24, jak premier Tusk przedstawia nowy rząd, ale tak mnie zmuliło, że zasnęłam; spałam do południa, z małymi przerwami - np. wtedy, kiedy przyśniło mi się, że przeskoczyła mi rzepka... Obudziłam się, wystraszona; krótkie wejrzenie w siebie: boli? - Nie. - Mogła przeskoczyć? &lt;b&gt;- Nie mogła.&lt;/b&gt; Siedzi przyśrubowana, w dodatku w ortezie... - A, to można spać dalej! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już oprzytomniałam na dobre, zrobiłam małe śledztwo w Internecie i okazało się, że połowa leków, które biorę, może działać usypiająco, a druga połowa - źle wpływa na żołądek. Znakomicie. Na szczęście jeden z "nasennych" leków przeciwbólowych mam brać opcjonalnie, gdybym za bardzo cierpiała. A już lista efektów specjalnych, jakie może powodować mój antybiotyk, wołu by powaliła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiad dała mi Agnieszka. Przyszła z Arturkiem, który uparł się, żeby ganiać Felka.&lt;br /&gt;- Artur, nie ganiaj go, to mały piesek i się boi!&lt;br /&gt;Arturek usłyszał magiczne słowo; podchodzi do Felka: - ŁŁŁAAAA!!&lt;br /&gt;:D:D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem przyszedł Jurek; zmęczony jak źwierzę, zestresowany zajęciami... Przyniósł mi drugą kulę do kompletu, wypił herbatę, i znowu to samo: kolacja, leki, okład, Felek do ogródka... Nie mógł długo zostać, ale przyjdzie w niedzielę. Potem zajrzeli jeszcze po kolei Agnieszka i Jacek, przy czym Agnieszka pierwszy raz widziała, jak kuśtykam o kulach, i strasznie się bała, że coś sobie zrobię złego. Uspokajałam ją, że wszystko jest w porządku i nie czynię nic zdrożnego ;) Zresztą lipcowy epizod z gipsem wiele mnie nauczył. Nie ma tego złego?...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszej nocy spałam już nieco gorzej - pewno dlatego, że nie wzięłam jednego z tych leków, ale skoro kolano niemal mnie nie bolało, to po co się truć? Zresztą znajoma z pracy opowiedziała mi, że jej po operacji wymiany stawu kolanowego (więc innej, niż moja) nie wolno było spać na boku, toteż wolałam nie eksperymentować. I znowu: Ula, Krysia, tym razem przemogłam senność i obejrzałam zaprzysiężenie rządu ;) Ale dziś czekało mnie coś dużo poważniejszego, niż wszystkie rządy europejskie razem wzięte: wyprawa na zmianę opatrunku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechał po mnie Krzysiek. Wykombinowałam luźne spodnie dresowe, w które zmieściła się orteza. Opracowałam mentalnie znakomity sposób schodzenia ze schodów - duma mnie rozpiera ;) (po prostu zamiast jednej kuli wykorzystałam poręcz, na której uwiesiłam się po pachę...). Z wsiadaniem do samochodu było trochę stresu, ale Krzysiek przytrzymał mi nogę za nogawkę, żeby mnie nie szarpnąć bezwiednie, a ja wsunęłam się od dupy strony i potem podłożyłam pod ortezę zdrową nogę. Przy wysiadaniu miałam przebłysk:&lt;br /&gt;- Daj mi rękę!&lt;br /&gt;Krzysiek wyciągnął mnie, a następnie uścisnął mi dłoń:&lt;br /&gt;- Witamy stalą pacjentkę, witamy w Carolinie, w szpitalu imienia Zuzanny Jakubowskiej!! ;&amp;gt;&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dr Miszczak aż się uśmiechnął pod nieistniejącym wąsem, gdy zobaczył, jak pewnie zmierzam do niego na kulach; a jeszcze dwa dni temu nie wiedziałabym, gdzie mam górę, a gdzie dół. Załatwił sprawę bezstresowo, żadnego zdejmowania kurtki i kładzenia się na leżance.&lt;br /&gt;- Kurtka nam nie przeszkadza; niech pani sobie usiądzie, O, tak. Można podwinąć te spodnie? Dobrze. Spokojnie? - spojrzał pytająco, czy nie przestraszy mnie, dotykając nogi, gdy pielęgniarka wyłuskała mnie z ortezy. - Bardzo dobrze. Obrzęk jest mały do miernego. Rzepka siedzi na miejscu; widzi pani?, i ani dygnie, jak nią ruszam. Więzadło ją trzyma; tutaj przebiega. Jak panią otworzyliśmy, to siedziała tutaj, na szczycie kości! Teraz jest tam, gdzie powinna być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyglądam się. Szwy czyściutkie, żadnego zaczerwienienia, siniaków, krwi. - Ej, tych cięć jest więcej, niż się przedtem doliczyłam!&lt;br /&gt;- To jest główne. Te dwa malutkie - od artroskopii. Czwarte - od nieudanego pobrania więzadła. To - żeby przyczepić więzadło. I jeszcze to małe od drenu. - Lekarz nie kryje zadowolenia. Pyta też, jak mój zmaltretowany staw skokowy. - Jeśli ta noga dalej będzie tak wyglądała, jeśli nie będzie się z nią działo nic złego, to może pani przyjechać dopiero na zdjęcie szwów, a opatrunek zmieni sobie pani sama, daję pani plastry, albo Agnieszka zmieni pani w poniedziałek, po rehabilitacji. - Agnieszka to fizjoterapeutka, z którą się umówiłam. - A gdyby coś się działo, to proszę dzwonić, będziemy myśleć, co zrobić. Jeśli nie mogłaby pani przyjechać, to najwyżej na podjadę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ja już mówiłam, że uwielbiam tego faceta?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spać na boku mogę. Chodzić mam nie za dużo, i małymi krokami, najwięcej leżeć, żeby tkanki miękkie się wygoiły. Miszczak śmieje się z mojego snu o przeskakującej rzepce i z tego, jak przeniosłam butelkę w zębach, żeby nalać psu wody do miski. Wraz z pielęgniarką zakłada mi ortezę z powrotem, pomaga odwinąć nogawkę. Załatwione! I powoli, i nie śpieszyć się, i spokojnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz już naprawdę mogę być spokojna :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5975195213206710204?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5975195213206710204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/pierwsze-kroki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5975195213206710204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5975195213206710204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/pierwsze-kroki.html' title='Pierwsze kroki'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-101841293757219709</id><published>2011-11-16T20:48:00.000+01:00</published><updated>2011-11-16T20:48:46.969+01:00</updated><title type='text'>Zielona noc i świetlisty dzień</title><content type='html'>Co to była za noc epicka... Nikt nie mógł chyba spać na oddziale. Ktoś miał nudności. Ja obudziłam się znienacka o trzeciej nad razem - po niespełna trzech godzinach snu - i tak mi zostało. Noga zaczęła boleć, potem rwać, czasem żołądek dokładał swoje trzy grosze. Zadzwoniłam po pielęgniarkę po dwóch i pół godziny męki, ale na środek nasenny było już za późno (a raczej za wcześnie - rano), a na środek przeciwbólowy chyba za wcześnie, bo dostałam dopiero po szóstej. Pielęgniarka chyba nie załapała, że nie chodzi o zwykłą bezsenność, a ja byłam zbyt otępiała, żeby dobitnie to zakomunikować; w związku z tym poradziła mi, żebym doczekała, bo niedługo dzień, i spróbowała się zdrzemnąć. Nie wyszło :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekarz dyżurny: - Dlaczego pani nie zadzwoniła...!&lt;br /&gt;Ja: - W domu nie mam dzwonka. Muszę się przyzwyczajać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przyszli lekarze, a ja byłam już po kroplówkach i pożaliłam się zmęczonym bas-barytonem na fatalną noc, dr Adamczyk doszedł do wniosku, że to na pewno dlatego, że zamartwiałam się meczem z Węgrami. A kiedy opowiedziałam mu w skrócie moje odczucia z wczorajszej rehabilitacji, kwitując, że z wrażenia i stresu nie wiedziałam, jak się nazywam - uprzejmie mi przypomniał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dr Miszczak wyjął mi dren (cholera, faktycznie pomogło!!) i stwierdził, że mogę wyjść do domu. Ze zrozumieniem wysłuchał mojej prośby, żebym pierwsze seanse rehabilitacji miała jednak w domu, choć zazwyczaj w Carolinie nie praktykuje się tego rodzaju procedur; ze względu na tkliwy żołądek wypytał też o paskudny epizod z rzekomobłoniastym zapaleniem jelit, które 13 lat temu próbowało wysłać mnie na tamten świat. Uspokoił, że dają mi inne antybiotyki, a prócz osłony polecił pić Actimel (uwaga! Lokowanie produktu! ;))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jurek obiecał kupić mi kulę do kompletu - taką, jaką nabyłam po spuszczeniu poprzedniej z mostu ;) i okazało się, że bez problemu będzie mógł zawozić mnie na rehabilitację, kiedy będzie pora. Raz w tygodniu pewno będzie jeździł ze mną on, a raz - Krzysiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniadanie zjadłam marnie. Rehabilitant za bardzo mnie nie wymęczył, to znaczy, dziś darował mi zginanie nogi, za to chodziło mi się nieco pewniej. I dobrał mi porządną ortezę na staw skokowy! Przy okazji sama pobawiłam się zapinaniem na kolanie stabilizatora, zupełnie innego niż ten, który nosiłam w domu. Trzy szyny i cały szereg naprzemiennie ułożonych, supermocnych rzepów o ruchomych elementach "czepnych" - budzi szacunek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koło południa przychodzi pielęgniarka:&lt;br /&gt;- Boli panią coś?&lt;br /&gt;- A wie pani, że nie?! - nie posiadam się ze zdumienia.&lt;br /&gt;- To dajemy kroplówkę?&lt;br /&gt;- Hmm... Za pół godziny &lt;i&gt;jadę do domu&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;- To dajemy.&lt;br /&gt;- No, właśnie; na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjeżdża Krzysiek, pomóc mi się spakować (a raczej: spakować mnie) i kierowca z busem transportowym; jest nieco za wcześnie i musi poczekać, aż zleci kroplówka, aż usuną mi wenflon, aż dostanę wypisy i recepty (dr Miszczak zapomniał o leku przeciwzakrzepowym i personel kliniki łapie go na gwałt!) oraz...&lt;br /&gt;- ...A ja jeszcze mam cewnik w plecach!&lt;br /&gt;Pielęgniarka robi wielkie oczy. - Tak?!?! - i natychmiast łapie za telefon; coś takiego może usunąć tylko lekarz. No ja nie wiem, wszyscy panikowali o ten cewnik w kręgosłupie, tylko ja jakoś nie.... Cieniusieńki jak żyłeczka jubilerska... Nawet nie wiem, po co lekarz kazał mi potem chwilę poleżeć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skarpetki - Krzysiek bardzo boi się założyć mi skarpetkę na chorą nogę - sweter - szlafrok. Wstaję, pomalutku, kule. Ale transportowiec podjeżdża z wózkiem. Niestety odpowiedni podnóżek ma w samochodzie i, nieźle zestresowana, całą drogę przez salę, oddział, do windy, przez westybul, na parking - hołubię wyciągniętą nogę w obu rękach. Ale potem jest podnóżek, jest i poduszka pod kolano, pełen komfort! Krzysiek poszedł po leki; długo nie wraca z apteki. Potem robi nam za pilota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Warszawie przepiękne słońce. Aż mi się samo uśmiecha, a w głowie brzmi mi piosenka Budki Suflera, którą na Facebooku zadedykowałam wszystkim trzymającym za mnie kciuki: Biednym strach - dla nas dzień, dla nas noc, dla nas świat!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod domem jest jeszcze chwila stresu - podjazdy są za krótkie wobec moich schodów, przez ostatnie stopnie wózek trzeba przenieść, a ja kategorycznie nie chcę, żeby zabrali mi podnóżek. Udało się. Felek szaleje z radości i podniecenia, Krysia bierze go na ręce. Ja staję w pokoju o kulach i dość długą chwilę nie kładę się - a to do toalety, a to do łazienki, w końcu męczy mi się bardzo prawa stopa, która momentami musi dźwigać niemal cały ciężar mojego ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzysiek już się pożegnał; Krysia zostaje dłużej, długo, pomaga mi się rozpakować, podaje mi pocztę (przyszło parę paczek, na które czekałam!!), rozładowuje zmywarkę, szykuje mi jedzenie, wypuszcza Felka do ogródka, ładuje lód do mojego termosu... Bo termos i opatrunek do chłodzenia nogi przyjechały ze mną - tak się zaprzyjaźniliśmy ;) Martwię się, że Krysia, sama schorowana, za bardzo się męczy, ale ona chce, żeby wszystko wszystko było na tip top. Ścięłyśmy się trochę rano, obie podenerwowane, a teraz czekają na mnie bujne tulipany w wazonie i smakołyki w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem przychodzi Ula, która miała dziś pierwsze zajęcia za mnie - zaśmiewam się momentami do rozpuku z jej opowieści, a momentami strasznie jestem ucieszona, jak fajnie jej poszło. Wpada też Jacek, i to z paczką w rękach - jego babcia odebrała od listonosza, któremu ostatnio przyszło do głowy, że gdy mnie nie ma, paczki dla mnie może zostawiać w domu obok. To guampa, prawdziwa guampa do tereré, na którą też bardzo czekałam! Ula i Jacek dziwują się, że chodzę, pomagają mi, rozśmieszają mnie, na przykład gwałtownymi i rozpaczliwymi próbami "ubrania" mojej poduszki z podłokietnikami w świeżo upraną poszwę. Pomagają mi znów z termosem. Ula potem musi lecieć na lekcję jazdy (przyjdzie jutro, pomóc mi umyć głowę); Jacek zostaje jeszcze chwilę, opowiadam mu "przygody". Potem idzie na późny jak zwykle obiad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzwonię do Madzi; jej suczka Miśka miała sterylizację, po której o mało nie odeszła z tego świata, opowiedział mi Jacek. Aż mi się gardło ściska. Daję się Madzi wygadać, sama dopytuję, pocieszam; biedulka ciągle jest na skraju płaczu, choć psinka dzielnie dochodzi do siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem odkrywam kołdrę i biorę się za zdejmowanie opatrunku chłodzącego, który już nie chłodzi; powoluśku wyciągam go spod nogi. Teraz trzeba zapiąć ortezę. Od nogi żar bucha jak od pieca chlebowego; mną telepie, zimno mi trochę, dokucza mi przeciążony bark. Zapinam powoli rzepy: pierwszy... drugi... trzeci... czwarty... piąty... szósty... To jak joga czy medytacja: skupiać się na rzepach, a nie na tym, że dreszcze i że noga zaczyna pobolewać. Nie wkładam pod nią złożonego koca - powinnam ją trzymać wyżej, ale nie mam teraz na to siły. Nakrywam się kołdrą i czuję, że i ja jestem trochę rozpalona. Opatulam się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem Jacek przyjdzie jeszcze, może nawet dwukrotnie.... Da mi kolację. Poproszę, to pomoże mi z lekami - chcę wziąć jak najpóźniej, by zapewnić sobie w miarę spokojną noc. Znów schłodzimy nogę. On mi podłoży ten koc...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-101841293757219709?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/101841293757219709/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/zielona-noc-i-swietlisty-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/101841293757219709'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/101841293757219709'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/zielona-noc-i-swietlisty-dzien.html' title='Zielona noc i świetlisty dzień'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-4707201886971938178</id><published>2011-11-15T23:57:00.000+01:00</published><updated>2011-11-15T23:57:22.934+01:00</updated><title type='text'>Baczność!!</title><content type='html'>Noc spędziłam nad wyraz dobrze. Musiałam spać w znienawidzonej pozycji, czyli na wznak, za to śniło mi się, że spałam na boku ;) Budziłam się tylko trzy razy; raz samorzutnie koło piątej nad ranem, na szczęście na krótko; raz chyba wtedy, jak pielęgniarka przyszła z kroplówką i raz, jak zajrzał dr Miszczak:&lt;br /&gt;- Niech pani dosypia, o ósmej przyjdę zmienić pani opatrunek.&lt;br /&gt;- Wiszę na tej myśli, że może mi pan znieczulić przy tym nogę jak do operacji...&lt;br /&gt;- Spoko, spoko, nie ma problemu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znieczulił. Wystarczyło znieczulić psychikę ;) Plus dużo później niż normalnie siostra odłączyła mi pompę z lekiem. Przyszli we trójkę: ona, dr Adamczyk i dr Miszczak. Dr Miszczak bardzo sprawnie uporał się z uwolnieniem mnie od ortezy, opatrunku chłodzącego i bandaży. Spojrzeli na pole bitwy.&lt;br /&gt;- Pięknie, jak baleron! - ucieszył się Adamczyk.&lt;br /&gt;- Może nawet i ja sobie obejrzę?...&lt;br /&gt;- Chce pani usiąść? - Adamczyk wywindował mnie w górę, podpierając na własnych rękach, i zaczęli wyjaśniać mi, co widzę. Są trzy cięcia: dwa małe po stronie wewnętrznej - jeno po artroskopii, drugie po probie pobrania mięśnia (nieudanej) - i jedno duże po zewnętrznej, to główne. Wszystkie zaopatrzone czarnymi szwami. Dr Adamczyk położył mnie troskliwie ("Żeby pani nie fiknęła... Znaczy, daleko pani nie ma! ;)") i poszedł sobie, a dr Miszczak przetarł szwy i zakleił wszystko plastrami, już bez bandaża. Powiedział, że na 90% jutro wyjdę do domu i przyobiecał przysłać mi rehabilitanta o jedenastej - parę godzin po odłączeniu pompy, żebym miała czucie w nogach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zapowiedział, tak też uczynił... Pierwszą rehabilitację miałam w aż nazbyt licznej asyście: lekarka Rosjanka (ta co wczoraj była przy operacji), Krysia i jeszcze potem jej przyjaciółka Ela, która ma tu rehabilitację kolana - notabene. Rehabilitant, skądinąd fajny chłopak, zapewnił mi iście rozrywkowy ranek. Najpierw na kwadrans przyczepił mi do uda dwie elektrody, które co chwilę prądem stymulowały mi mięsień, choć bardziej pasowałoby tu słowo: raziły... Do wytrzymania, nawet można się trochę przyzwyczaić, ale mocno niemiłe. Potem wziął się za masowanie tej nogi, żeby uwolnić ją od zbierających się ewentualnie płynów; pot zimny mnie oblał, choć przyznam, że więcej w tym było strachu, niż realnego bólu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny jego pomysł był jeszcze ciekawszy. Jak oparł stopę o moje łóżko, aż miałam ochotę go spytać, do czego zmierza, choć chyba wiedziałam od razu ;) Intuicja mnie nie zawiodła: podniósł moją nogę, oparł ją o swoje udo i - mocno ujmując rzepkę, niczym w ortezę, zaczął lekko zginać mi kolano. Rany gościa, Ale do przeżycia... Choć też w pocie czoła. Na zakończenie zostawił rzecz najbardziej zaskakującą: oto kule - i schodzimy z łóżka! Powiedział, że nie tylko mam oprzeć lewą stopę na podłodze, ale mogę na niej przeć 50% wagi ciała. Na tyle się nie poważyłam, ale - w asyście i z instrukcjami - doszłam do rogu łóżka, potem do drzwi od sali, potem z powrotem i już całkiem padłam, a noga oczywiście zaczęła boleć. Dostałam kroplówkę przeciwbólową. A rehabilitant obiecał, ze jutro wróci i... Nauczy mnie, jak pokonywać schody!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na osłodę przywieziono mi dobry obiad, który w dodatku mogłam wybrać sobie z karty. Potem zebrałam się na odwagę, żeby z pomocą salowej pójść do łazienki, ale raz, że sedes okazał się zbyt wysoki na komfortowe załatwienie wszystkich spraw, a dwa, że po tej drugiej eskapadzie noga jak zaczęła mnie boleć, tak nie przestała do wieczora, aż dostałam zastrzyk i rozmaite kroplówki, w tym na żołądek, który też zaczął mi dokuczać - zapewne na skutek jednego z leków. Zresztą przyszedł dr Miszczak, zaniepokojony tym żołądkiem, i postanowił zbadać też nogę.&lt;br /&gt;- A ja mam do doktora pytanie... - zaczęłam.&lt;br /&gt;- Proszę, śmiało - odparł, macając moje udo i rzepkę. Zacisnęłam zęby.&lt;br /&gt;- To może ja zapytam, jak doktor skończy...&lt;br /&gt;- Ależ proszę pytać, rozproszy mnie pani i przestanę uciskać!&lt;br /&gt;Cel psychologiczny osiągnięty: wybuchnęłam śmiechem. Zapytałam, czy mam w tym kolanie śruby; mam, dwie, tytanowe, które zazwyczaj usuwa się po jakimś czasie - to krótki, bezproblemowy zabieg na miejscowym znieczuleniu dożylnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą doktor podpunktował sobie u mnie czymś jeszcze: zobaczył na mojej szafce książkę Sacksa.&lt;br /&gt;- "Oko umysłu" napisał? - zainteresował się. - To coś nowego?&lt;br /&gt;- Tak :) - rozpromieniłam się. - Nowa. zawsze się cieszę, jak on coś nowego wyda, zważywszy na jego wiek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero teraz, na wieczór, ból nieco zelżał. Pielęgniarka powiedziała mi, że zelżeje jeszcze bardziej, gdy jutro lekarz usunie mi dren (nawet go kokietowała, żeby zrobił to od razu...). Aż trudno było mi w to uwierzyć, ale może prawda?...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie odwiedziła mnie Ania, sekretarka z naszego instytutu (ciut za długo siedziała; jak już ustaliłyśmy, że jestem zmęczona i ona sobie pójdzie, to wybierała się z kwadrans...), gadałam też z paroma osobami, w tym z Jurkiem, Tadeuszem i Ulą, a także moją szefową, która też ma kłopoty z kolanami. Od Ani dostałam doniczkę z fiołkiem i niebieskim ptakiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora spać!...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-4707201886971938178?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/4707201886971938178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/bacznosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4707201886971938178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4707201886971938178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/bacznosc.html' title='Baczność!!'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5561499532247535782</id><published>2011-11-14T23:19:00.000+01:00</published><updated>2011-11-14T23:19:48.396+01:00</updated><title type='text'>Red Letter Day</title><content type='html'>Nie obudzili mnie jednak. Obudziłam się sama - przed siódmą - szybko skoczyłam wziąć prysznic i wymyć się żelem antygronkowcowym ;) i wróciłam do łóżka. Wkrótce przyszła pielęgniarka, upewniła się, że jestem po kąpieli, i dała mi proszek. Próbowałam potem napisać smsa do Krysi, ale palce i myśli mi się rozjechały; Krysia zadzwoniła, uśmiałyśmy się z tego, a potem... odpłynęłam. Pielęgniarka miała ubaw, że tak mnie wzięło; nóżki miałam miękkie i mónio wyluzowany ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawiozła mnie na blok; znieczulenie w kręgosłup nie zrobiło na mnie praktycznie żadnego wrażenia. Zadziałało chyba szybko. Jak myli mi nogę, wiedziałam o tym tylko dlatego, że to powiedzieli i że widziałam, jak ją podnoszą. A może mam na myśli smarowanie na żółto przed operacją i mycie po?... Przez pierwszy etap zabiegu byłam najbardziej senna, co nie przeszkadzało mi oglądać artroskopii na wielkim monitorze. Schludnie, biało, gdzieniegdzie przemyka się trochę krwi, za to wszędzie pełno farfocli jak poszarpanie firany. Coś mi mówi, że nie tak to powinno wyglądać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalszego etapu operacji już nie widzę, skryta za zielonym parawanikiem. Mam wrażenie, że słyszę głos dra Miszczaka; potwierdza się, gdy wołają go po imieniu. Potem anestezjolog uświadomił mi, że Miszczak asystował. Pamiętam, że czasem mówili po rosyjsku; okazało się, że pani doktor z Moskwy przyjechała, przypatrzeć się zabiegom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszałam osławioną piłę, nawet nie raz, ale jej cichy, dyskretny warkocik mnie rozczarował ;) Najpierw było mi ciepło, ale stopniowo zaczęło mną telepać. Pielęgniarka nakryła mnie chyba czymś w rodzaju elektrycznego kocyka i powiedziała ze zrozumieniem, że zimno tu i ona sama siedzi w kurtce... Trochę męczyła mi się ręka z wenflonem i rękawem do mierzenia ciśnienia, ale poza tym (i poza nieustannym telepaniem, które było reakcją na lek) nie czułam żadnego dyskomfortu; zapytana, czy nie chcę więcej "uspokajaczki", odmówiłam. Nasłuchiwałam, czy będą mi odtwarzać więzadło, bo nie byli pewni, a mi zależało. Wprawdzie uwaga kiepsko czepiała mi się rozmów, ale w pewnym momencie wychwyciłam coś, co wzięłam za dobrą monetę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec operacji czułam dziwny ucisk na zdrowej nodze; może któryś z lekarzy mi się o nią opierał? Zabieg bardzo się przedłużył, trwał nieco ponad trzy godziny, nie licząc przygotowań i mycia. Koło pierwszej wywożą mnie na korytarz, anestezjolog gawędzi ze mną chwilę; przychodzi drugi, ten, z którym rozmawiałam tydzień wcześniej. Wita się ze mną serdecznie i dziwuje, że widzę go bez okularów - ale wyjaśniam mu, że jestem dalekowidzem krótkiego zasięgu ;) Pogoda za oknem bardziej zimowa niż jesienna, choć śnieg nie pada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odtransportowują mnie na oddział. Pielęgniarka podłącza pompę, która przez cieniuśki cewnik ładuje mi do kręgosłupa środek znieczulający. Podłącza też drugą pompę, z wielkim termosem pełnym lodu: potrzebne jest stałe chłodzenie nogi, obandażowanej i zapiętej troskliwie w budzącym szacunek stabilizatorze.Termos co chwila brzęczy, sapie i pyka; szybko przywykam. Siostra sprawdza dren, który odciąga krew z pola operacji. Nie ma jej za dużo (dr Adamczyk: "Nie spodziewam się zabójczego krwawienia." :D:D). Sprawdzanie wiąże się niestety czasem z uciskaniem nogi, by niepotrzebne płyny wyciekły, co nie zawsze jest bezbolesne. Rzecz w tym, że trzeba kontrolować dawkę znieczulenia, bo większa powoduje, że tracę czucie od pasa w dół. Zwykłe sikanie awansuje do jednej z najtrudniejszych czynności życiowych; poznaję kilka technik, pomagających opróżnić pęcherz, gdy człowiek ledwo czuje, że w ogóle ma brzuch. Najskuteczniejszą w moim przypadku jest napinanie mięśni - przymusowe "brzuszki", które literalnie wykańczają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z początku jestem chojrak. Dzwonię do kogo się da, każdy zadziwiony, w jak dobrym stanie mnie słyszy. Od razu wolno mi pić, a po godzince jeść. Gdy jednak przywożą obiad, zaczynam czuć się gorzej; w pozycji "siad" robi mi się trochę słabo (znów skutek leku), ciśnienie spada mi gwałtownie, a noga przypomina sobie, że była operowana i powinna boleć. Pielęgniarka radzi mi opuścić wezgłowie łóżka i zwiększa dawkę leku z pompki. Podaje kroplówki. Pomaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta dnia upływa mi na czuciu się raz lepiej, raz gorzej; po południu dochodzi lekki stan podgorączkowy i głowa mnie ćmi. Wachlujemy ustawieniami pompki, pod wieczór kolejne dwie kroplówki, ćwiczę bicepsy na uchwycie nad łóżkiem, gdy trzeba się podciągnąć - pielęgniarka zadziwiona, ile mam siły w rękach; no i te cholerne brzuszki... Przynajmniej kolację zjadam porządnie, bo pionizowałam się stopniowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedzają mnie Krysia z Krzyśkiem; opowiadam im z detalami, co się ze mną działo. Jutro znów mnie parę osób odwiedzi. Włączam się do internetu i dalej opowiadam :) W pewnym momencie zagląda do mnie anestezjolog (w pierwszej chwili go nie poznaję!) i rozwiewa moje obawy: otóż czucie skórne w zdrowej nodze mam gorsze niż w operowanej! Ale wyjaśnia, że cewniczek w kręgosłupie jest tak cieniutki, że w zależności, na którą stronę bardziej się przechyli, tę mocniej znieczula.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przychodzą też moi operatorzy, dr Adamczyk i dr Miszczak. Dr Adamczyk pyta, czy żyję; dr Miszczak ze swoim nastawieniem filozoficznym chce wiedzieć, jak żyję ;) To czego się od nich dowiaduję, napawa mnie i zdumieniem, i dumą ;) Pomijam już nawet fakt, że mało zachwyca mnie wizja jutrzejszej zmiany opatrunku (choć dr Miszczak mówi, że mogą nawet "wyłączyć" mi nogę jak do operacji) i ewentualnej rehabilitacji, jeśli będzie można zdjąć dren (już???!!!). Najlepsze jest to, że obaj ortopedzi są wyraźnie zafascynowani moim przypadkiem. Mój staw kolanowy, który po urodzeniu zginał mi się jak łokieć, jest kompletnie różny od tego, co ma w nodze każdy normalny człowiek ;) Nie mogli mi zrekonstruować więzadła bocznego, bo go po prostu nigdy nie miałam! Musieli stworzyć je na nowo. Zazwyczaj robi się to z mięśnia gdzieś w udzie, o trójdzielnej strukturze - ale u mnie ten mięsień jest jedną masą. Nie chcieli mi czegoś uszkodzić, więc wykorzystali liofilizowany przyczep pochodzenia ludzkiego, cokolwiek miałoby kryć się pod tą nazwą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowiedziałam się też, że moje więzadło krzyżowe przeciera się na jakiejś kości, ale nawet, jeśli się zerwie, prawdopodobnie tego nie poczuję - biegnie inaczej niż powinno i jest mało funkcjonalne. Pracują inne struktury. W ogóle staw ukształtował się w taki sposób, że ponoć mógłby służyć za model protezy kolana! Mam nawet specjalną ostrogę kostną, która zapobiega zginaniu się nogi do przodu. A rzepka jest niestety tak mała, że musieli ją przewiercić na wylot, żeby przyczepić do niej więzadło. Zdecydowali się je skonstruować, bo - pomimo dużej stabilności osiągniętej dzięki osteotomii (czyli owemu piłowaniu...) - pamiętali, jak bardzo niestabilna była ta rzepka przedtem. Dr Miszczak z chłopięcą niemal ciekawością zastanawiał się, jak to wszystko będzie teraz działać ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie (chwilowo?) nic mnie nie boli, prócz mięśni brzucha. Pielęgniarki uprzedzają, żebym dzwoniła, jeśli tylko czegokolwiek będę potrzebować. Właśnie przyszła ta z nocnej zmiany, dać mi antybiotyk w żyłę. Ciekawe, jaka będzie ta noc?...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5561499532247535782?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5561499532247535782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/red-letter-day.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5561499532247535782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5561499532247535782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/red-letter-day.html' title='Red Letter Day'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-2146445096643976345</id><published>2011-11-13T23:20:00.000+01:00</published><updated>2011-11-13T23:20:38.408+01:00</updated><title type='text'>*****</title><content type='html'>Jurek i Tadeusz odwieźli mnie do szpitala, eskortowali do samej sali, wyściskali, a chwilę wcześniej na widok kolacji, jaką dostałam, o mało co nie zostali ze mną ;) W domu jeszcze Jacek raz i drugi był, psem się zajął... Telefony, FBooki, trzymanie kciuków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaka kolacja, taki i całokształt. Warunki jak w pierwszorzędnym hotelu. Na razie jestem sama w dwuosobowej sali, Fakty obejrzałam, do internetu się podpięłam, zadomowiłam się w szafie i w łazience... Dwa razy przyszła jakaś babeczka, żeby podłączyć mi telefon. Znaczy, przyszły dwie babeczki, każda z telefonem ;) I kilka razy miła pielęgniarka brunetka, pytać o różne rzeczy i instruować co do innych, co do których generalnie instruować mnie nie musiała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwiłam się, że z domu nie wzięłam sobie wody; a tu wraz z kolacją wjechał wielki dzban, i to z cytryną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żebym za dużo nie myślała o tym, co czeka mnie jutro, wzięłam się za recenzowanie pewnego artykułu. A teraz jeszcze zamierzam chwilę poczytać. Choć obudzą mnie przed szóstą - wszystkich pacjentów tak budzą, bo nie wiadomo, na kogo bęc z samego rana!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-2146445096643976345?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/2146445096643976345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/2146445096643976345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/2146445096643976345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/blog-post.html' title='*****'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-7546224933085433362</id><published>2011-11-12T22:18:00.000+01:00</published><updated>2011-11-12T22:18:31.534+01:00</updated><title type='text'>Prawo jazdy na wózek</title><content type='html'>Oburzyłam dziś Felka. Zakłóciłam jego sjestę na moim łóżku, wjeżdżając do gabinetu na wózku. Ponieważ dostałam za to szczekliwy ochrzan, wsadziłam Felka na wózek, żeby mógł go obwąchać i jakoś się z nim zapoznać. Pozostał nieufny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wózek mam od Jadwigi. Pojechałam dziś do niej wypróbować, czy nada się dla mnie taka maszyna (przy okazji zaliczyłam nieprzyjemne spotkanie z windą, kiedy niewłaściwą nogą potknęłam się o jej próg - oby to już był naprawdę ostatni raz!!). Ponieważ wózek okazał się wygodny i poręczny, zapakowałyśmy go do samochodu i ruszyłyśmy z powrotem do mnie, zahaczając o punkt Inposta, gdzie czekała na mnie paczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W domu zrobiłam próbę generalną i przekonałam się, że kierowanie wózkiem jest bajecznie łatwe. W dodatku mieści się i w drzwiach salonu (nie muszę otwierać drugiego skrzydła), i w wejściu do gabinetu. Jedynie stół będzie trzeba przesunąć do ściany, żebym mogła wjechać także do kuchni. O łazience nie ma mowy, a do kibelka z trudem mieszczę się nawet ja solo ;) Tak więc wózek "przyjął się", tylko Jacek musi mu kółka napompować. Jadwiga obiecała, że potem może dostarczyć mi również balkonik; parę osób sugerowało mi, że balkonik może być lepszy niż ekwilibrystyka o dwóch kulach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam już nieomalże wszystko, co miałam zrobić przed pójściem do szpitala. Wyprałam nową pościel (z pomocą Uli). W mieszkaniu mam posprzątane. Dałam sobie wymasować grzbiet i barki. Madzia wyprała Felka, oczyściła mu uszy i wyczesała go. Ja kupiłam mu taki malutki dywanik, żeby mógł samodzielnie wskakiwać do mnie na kanapę w salonie, bo na terakocie miał za ślisko. Przytargałam z piwnicy duży wiklinowy kosz, który wcześniej potraktowałam z prysznica - posłuży jako skrzynia na książki, żebym nie przypominała sobie co chwilę, że brakuje mi pod ręką jakiejś istotnej lektury, po którą muszę pofatygować kogoś do gabinetu. Posprzątałam w szafach w przedpokoju. Jacek the Ogrodnik (przyjaciel i współpracownik naszego Jacka) przyszedł zrobić ostatnie porządki w ogródku i wymyć taras przed zimą. Mam zamiar jeszcze opróżnić barek przy kanapie i chwilowo zmienić go w szafkę. Jutro wymyję lodówkę i - oczywiście - przygotuję sobie posłanie, żeby na mnie czekało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero teraz zaczynam rozumieć zdziwienie niektórych przyjaciół, że "taki zdawałoby się niewinny wypadek, a kończy się operacją!" Z zewnątrz to faktycznie tak musiało wyglądać - w końcu tam, w Łodzi, nie pierwszy raz zwichnęłam rzepkę. Ale pojęłam coś jeszcze. Wszystko, co stało się potem - gips, stabilizator, badania, diagnoza - wszystko to wydawało mi się tak naturalną i logiczną koleją rzeczy, a operacja tak oczywistym rozwiązaniem, że chyba gdzieś w głębi podświadomości musiałam być na to od dawna przygotowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I bardzo dobrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-7546224933085433362?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/7546224933085433362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/prawo-jazdy-na-wozek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7546224933085433362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7546224933085433362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/prawo-jazdy-na-wozek.html' title='Prawo jazdy na wózek'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-3396468547359448490</id><published>2011-11-10T22:17:00.000+01:00</published><updated>2011-11-10T22:17:12.879+01:00</updated><title type='text'>Nie szarżować, prosić o pomoc: lekcja zaliczona :)</title><content type='html'>Ostatni dzień w pracy mnie wykończył. Zamknięcie jednego wejścia do budynku Iberystyki oraz pewne nieporozumienie z kluczem zmusiły mnie do biegania najpierw po kampusie, potem zaś niepotrzebnie po piętrach, a zanim jeszcze wróciłam do domu, złapał mnie paskudny rozstrój żołądka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzwonię do Jacka; pytam, czy dałby radę wyjść z psem za mnie, bo pies od rana nie był na porządnym spacerze. Jacek zmartwiony, że nie wróci do domu przed północą; radzi mi, jak mam&amp;nbsp;się&amp;nbsp;"ratować", i proponuje pomoc ewentualnie rano. Tymczasem psa nie chcę skazywać na ogródek, bo to dla niego za mało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili zastanowienia piszę smsa do Uli; pytam, czy jest w domu. Zaraz oddzwania:&lt;br /&gt;- Co się stało!&lt;br /&gt;- Ee, wiesz, nic wielkiego... Ale powiedz, czy jesteś.&lt;br /&gt;- Jestem, pijemy z koleżanką wino.&lt;br /&gt;- A, to nie będę wam zawracać głowy.&lt;br /&gt;- Ale powiedz, co jest!!&lt;br /&gt;Opowiadam. Po kwadransie obie dzwonią do mojej furtki. Okazuje się, że rzeczona koleżanka to psiara, kociara i w ogóle zwierzęciara, więc lękliwy i nieufny wobec obcych Felek daje się wyprowadzić i załatwia wszystko, co szanujący się pies na spacerze załatwić powinien :)) A wybawczyni oferuje się jako zwierzęce pogotowie, jeśli zajdzie potrzeba, bo blisko mieszka i zapałała do Felka prawdziwym afektem! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-3396468547359448490?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/3396468547359448490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/nie-szarzowac-prosic-o-pomoc-lekcja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3396468547359448490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3396468547359448490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/nie-szarzowac-prosic-o-pomoc-lekcja.html' title='Nie szarżować, prosić o pomoc: lekcja zaliczona :)'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-8871829079222450834</id><published>2011-11-08T21:52:00.000+01:00</published><updated>2011-11-08T21:52:00.168+01:00</updated><title type='text'>Uwaga na zdradliwe dno</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;"...straciliśmy linę kotwiczną, która przetarła się na jakimś kamieniu czy rafie i zerwała; resztki tej skały znaleźliśmy wśród zniszczonych włókien." Tak Agüera opisywał tarapaty, w jakich znalazł się jeden ze statków, biorących udział w hiszpańskiej wyprawie na Wyspę Wielkanocną w 1770 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Przepraszam, że ja tak prosto z pracy - mówię, zdejmując buty i skarpetki. - Wolałabym świeżo po kąpieli, ale, niestety...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie szkodzi - odpowiada pielęgniarka. - Jak pani chce, to ma pani tutaj mokre chusteczki, takie alkoholizowane, jeśli będzie pani po tym lepiej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wycieram stopy. Będzie mi lepiej, zwłaszcza psychicznie. Lekarz bierze się za badanie. Powoli, spokojnie, metodycznie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Nie boli, jak tak robię?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Na granicy; w duchu proszę, żeby pan bardziej nie zginał ;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;- Jak coś będzie bolało, proszę mówić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie muszę. Wynik USG mam od razu. Wygląda na to, że z dwoma więzadłami w mojej kostce mogło stać się to, co z liną kotwiczną Agüery (jeśli pominąć odłamki skalne...). Przetarły się na ostrych, zwapnionych, zniekształconych elementach kostnych. Urazy się kumulowały, są zbliznowacenia, uszkodzone pochewki ścięgien, oczywiście obrzęk. Niezły pasztet. Co dalej? - Sugestia dalszych badań, w perspektywie prawdopodobnie kolejna operacja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Żal mi tej biednej kostki. Wszyscy załamywali ręce nad kolanem, od zawsze, a ona się po cichu psuła i psuła, i bolała, i bolała, i nikt jej nie chciał wierzyć ani się nią zająć!... A teraz będzie jeszcze bardziej obciążona :(&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div id="ftn1"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-8871829079222450834?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/8871829079222450834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/uwaga-na-zdradliwe-dno.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/8871829079222450834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/8871829079222450834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/uwaga-na-zdradliwe-dno.html' title='Uwaga na zdradliwe dno'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-3639020759943656242</id><published>2011-11-07T21:56:00.000+01:00</published><updated>2011-11-07T21:56:39.022+01:00</updated><title type='text'>Starożytna operacja</title><content type='html'>Dzisiejszy maraton mentalnie zwalił mnie z nóg. Byłam umówiona na badania przedoperacyjne, ale jeszcze w ostatniej chwili zadzwonili do mnie z kliniki, bo lekarz, który mnie badał w sierpniu, poprosił tego, który będzie mnie operował, żeby jeszcze mnie obejrzał; po pierwsze dlatego, że byłam&amp;nbsp;dawno&amp;nbsp;na wizycie&amp;nbsp;i chcieli zorientować się, czy się w tym kolanie nic nie zmieniło; po drugie pierwsze dlatego. że jestem "niebanalna ortopedycznie" (umpf!); a po trzecie pierwsze, operator i tak chciał mnie poznać i obejrzeć. Miło, rzetelnie i opiekuńczo, choć oczywiście odpłatnie (w przeciwieństwie do zaplanowanych badań, które były &lt;i&gt;on the house&lt;/i&gt;). Ale po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pielęgniarka: wzrost, waga, ciśnienie. Ciśnienie mam modelowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Internistka: wywiad medyczny totalny; "Tylko proszę mówić prawdę, bo to ważne." - "Ja, zawsze!". Plus badania. Moja opowieść była długa, lekarce pewno ręka omdlała od pisania na karcie informacyjnej, ale przeciwwskazań do zabiegu nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anestezjolog: pogawędka na temat znieczulenia, oczywiście. Powiedział mi, że założą mi cewnik w plecach - raz dlatego, że zabieg potrwa (wszyscy kiwali głowami, że operacja długa i poważna), a dwa, żeby potem podawać mi leki przeciwbólowe. Opowiedziałam na Skype'ie kumplowi; reakcja: "Cewnik? To będziesz teraz sikać plecami? ;&amp;gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i operator. Gaduła nie z tej ziemi, o wszystkim (kiedy dowiedział się, co robię zawodowo, z kwadrans opowiadał mi różne historie o II wojnie światowej albo o Bismarcku... Nie mogę narzekać, ciekawie!), ale zarazem skrupulatny lekarz, który wyjaśnia, tłumaczy, myśli perspektywicznie. Zaniepokoiła go moja wiecznie nawalająca kostka i dał mi jeszcze skierowanie na USG - chce dowiedzieć się, co z nią jest niedobrego, bo będzie mocno obciążona po operacji i podczas rehabilitacji przeciwległego kolana. Powiedział mi też, że osteotomia Fulkersona to "starożytny zabieg", wymyślony po to, by przeciwdziałać innemu, który okazał się szkodliwy w skutkach; i że on osobiście zna Fulkersona; i że tylko Fulkerson - w sensie zabiegu ;) - może mi pomóc. I jeszcze, że nie ma co oszczędzać, bo im dłuższe cięcie po kości, tym pewniejszy rezultat i tym bardziej realne, że szybciej będę mogła na tej nodze stanąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec podreptałam do Centrum Koordynacji Pacjentów Operacyjnych, czy jak tam to się szumnie nazywa, podpisać umowę, zostawić wszelkie zgody (na znieczulenie, na zabieg, na hospitalizację) i zapisałam się jeszcze na jutro na to USG. Łącznie trwało to wszystko niemal trzy godziny, bo operator musiał też być na oddziale szpitala. Próbowałam go przekonać, że może mnie pokroić już jutro, a w recepcji zasugerowałam, żeby mnie zostawili od razu na oddziale i nie odsyłali do domu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, tak. Na razie jestem chojrak. Zobaczymy za tydzień!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-3639020759943656242?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/3639020759943656242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/starozytna-operacja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3639020759943656242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3639020759943656242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/11/starozytna-operacja.html' title='Starożytna operacja'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-2469239015716910104</id><published>2011-10-29T15:17:00.000+02:00</published><updated>2011-10-29T15:17:39.831+02:00</updated><title type='text'>Odliczanie</title><content type='html'>...I nagle okazuje się, że wiem, w co spakuję się do szpitala. Wiem, jaki zabiorę szlafrok, jaką książkę; mam kupioną nową szczoteczkę do zębów, pastę i myjkę, w drodze zamówiony zestaw sanitarny (nie miałam pojęcia, że istnieją kaczki płci żeńskiej!)... Teraz właśnie kupiłam sobie przez Internet pościel - dawno o tym marzyłam; kiedy chciałam zmierzyć kołdrę, Felek uznał, że rozłożyłam ja na podłodze specjalnie dla niego. Żeby chociaż miarkę przytrzymał! I jeszcze kapcie wełniane zamówiłam; wyglądają bardzo porządnie, a tak trudno dostać mi mój rozmiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj odebrałam wyniki badań; w miarę OK, tylko jak zwykle skolonizował mnie gronkowiec. Ale mam go w nosie ;) I ponoć to cienias, nieodporny na leczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawiezie mnie Jurek, i to we własne urodziny. Transport z powrotem - dowiadywałam się - to 180 złotych z wniesieniem delikwentki do domu. Musiałam wyspowiadać się z szerokości furtki i liczby schodków! ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-2469239015716910104?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/2469239015716910104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/10/odliczanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/2469239015716910104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/2469239015716910104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/10/odliczanie.html' title='Odliczanie'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-6303556333589787843</id><published>2011-10-18T22:57:00.000+02:00</published><updated>2011-10-18T22:57:48.327+02:00</updated><title type='text'>Na taśmociągu już</title><content type='html'>Byłam dziś w klinice na badaniach. Morfologia, mocz, wymazy, EKG (chyba mam serce jak dzwon). Na zakończenie pielęgniarka mnie zszokowała: wręczyła mi zestaw - szampon/żel pod prysznic w jednym, maść do nosa, instrukcja. Profilaktyka, żeby nie zakazić rany pooperacyjnej własnym ewentualnym gronkowcem!! Szczęka mi opadła. Jednocześnie wpadłam w zachwyt i w zadumę raczej smutną: za kasę - dbają, bez kasy - a co to kogo obchodzi... Nieee, zdecydowanie ja jestem ulepiona z tej łatwo zapalnej gliny, która burzy się, że pieniądz aż tak musi wpływać na zachowania ludzi wobec ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji odebrałam wyniki poprzednich badań; siedzę teraz, oglądam zdjęcia na płytkach i zastanawiam się, co ta rzepka robi tam, gdzie siedzi i jakim cudem - skoro ona TAM siedzi - to ja jeszcze chodzę...!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną wizytę mam na 7 listopada - waga, ciśnienie, internista, anestezjolog... A tydzień później operacja. Szczerze mówiąc, to już nie mogę się doczekać. W międzyczasie znowu zaliczyłam kilka zwichnięć - raz wpadła na mnie suka sąsiadki, która (suka, znaczy) zwaliła mnie z nóg; wylądowałam na tyłku z takim impetem, że zobaczyłam gwiazdy w odległej galaktyce. A kilka dni później szłam z Felkiem, nie wykonałam żadnego fałszywego ruchu - i nagle poczułam, jak kości przestawiają mi się, a ja lecę do przodu, na drugie kolano i na rękę. Miałam potem takie zakwasy, że bolała mnie nawet pacha. Poza tym kostka w drugiej nodze też już coraz dosadniej mówi mi, co o mnie myśli. Nigdy nie było z nią dobrze, ale teraz protestuje ostro. Też sprawiłam jej opaskę - ale nie mogę chodzić w niej cały czas, bo jednak uciska bardziej niż stabilizator na kolano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konferencja w Poznaniu udała się pysznie. Pojechaliśmy samochodem, z moim bratem Jackiem - dał radę odłożyć na chwilę wszystkie swoje zobowiązania wobec klientów (jest ogrodnikiem), zostawić żonę i małego syneczka i zawieźć mnie kawał drogi, żebym przez dwadzieścia minut mogła poopowiadać szacownemu gronu o tłumaczeniu dzienników z Wyspy Wielkanocnej :) A potem pojechaliśmy do kórnickiego arboretum; cudownie było pospacerować powoluśku wśród wspaniałych drzew! Ostatnia taka moja podróż na długie miesiące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aj, przepraszam - nie ostatnia. Ostatnią była wyprawa w Góry Świętokrzyskie na ślub mojej chrześnicy Kaśki :) Ale to tylko samochodem tam i z powrotem. Bardzo dawno nie byłam w tamtych stronach, a to przecież moje rodzinne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi studenci już wiedzą, że będą przychodzili na zajęcia do mnie do domu; mam siódemkę magistrantów (nowość) i szesnastkę licencjatów. Jak pomyślę o tym, że dopadną moje książki... Matko!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamrażalnik już załadowałam porcjami leczo i tarty z bobem i papryką. trzeba dopichcić coś jeszcze!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-6303556333589787843?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/6303556333589787843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/10/na-tasmociagu-juz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6303556333589787843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6303556333589787843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/10/na-tasmociagu-juz.html' title='Na taśmociągu już'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-3504780468724610088</id><published>2011-09-11T02:30:00.000+02:00</published><updated>2011-09-11T02:30:32.015+02:00</updated><title type='text'>Do przodu</title><content type='html'>Część rzeczy już udało mi się załatwić. Przede wszystkim obie uczelnie, na których prowadzę zajęcia, poszły mi na rękę i ułatwiły wszystko, co się dało. Z macierzystego uniwerku mam zgodę na prowadzenie seminariów w domu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Felek już może zapomnieć o weterynarzu. Ząbki odkamienione, kaszak z biodra wycięty, nawet szwy już wyjęte. Parafrazując reklamę, zupełnie nowy york...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do konferencji - organizatorzy poszli mi na rękę, obejdzie się bez noclegu - będę występować jako pierwsza, na otwarcie, w sesji, która najżywotniej mnie interesuje.Jeśli chodzi o dojazd - są pewne plany, które muszą się skrystalizować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A noga? Chwilowo zawarła ze mną pakt o nieagresji. Ale współżyjemy na zasadzie ograniczonego zaufania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-3504780468724610088?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/3504780468724610088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/09/do-przodu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3504780468724610088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3504780468724610088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/09/do-przodu.html' title='Do przodu'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1540365483690693000</id><published>2011-08-27T21:25:00.003+02:00</published><updated>2011-08-27T21:26:47.581+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Odyseja'/><title type='text'>Nowa odyseja</title><content type='html'>Cóż; zatęskniło mi się za formą blogową. Czy też w ogóle za  "dziennikiem à propos", takim, jakie miałam we zwyczaju pisać przy  różnych okazjach nieprzystających do normalnego życia codziennego. Jako  dziecko pisałam z okazji kursu jeździectwa, potem na wyjazdach, potem  podczas pobytu w szpitalu w Polanicy. Wszystko do zeszytu, do laptopa,  do przysłowiowej szuflady - choć czasem dawałam innym otwierać tę  szufladę, ku obopólnej satysfakcji lub wesołości ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz znowu czeka mnie szpital. Widmo to krążyło  nade mną dobrych lat kilkanaście, ale na tyle wysoko, że go nie  dostrzegałam zbyt wyraźnie. Wreszcie mnie dopadło. Boję się? - Poniekąd;  za to włączyła mi się zbawienna w pewnych sytuacjach ciekawość: jak to  właściwie będzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiepsko będzie!! Będę  unieruchomiona w większym lub mniejszym stopniu przez parę miesięcy, a  doznania po operacji na pewno skłonią mnie raczej do puszczania  estetycznie kolorowych wiązanek słów nieparlamentarnych, a nie do  godnych wnikliwego naukowca obserwacji własnego stanu; tymczasem wolę  jednak to wszystko zebrać do kupy i raczej strategicznie zaplanować,  jakie powinnam podjąć kroki organizacyjne, żeby ułatwić życie tak sobie,  jak i tym, którzy będą musieli trochę się mną pozajmować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Diagnoza?  Kolano do wyrzucenia. A konkretnie: nawykowe zwichnięcie rzepki, która i  teraz nie siedzi tam, gdzie powinna, resztki wspomnień po chrząstce,  pozrywane troczki przyśrodkowe (to, co trzyma rzepkę w ryzach) i ogólny  bajzel: opuchlizna, krwiak, coś odłupanego, co lata se luzem i - wedle  słów ortopedy - "stanowi najmniejszy problem". Tak, wszyscy możemy sobie  tylko takich problemów życzyć, zaiste!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwiązanie problemu? Operacja Fulkersona. Sprzątanie, czyszczenie, zastępowanie nieistniejącej chrząstki matrycą kolagenową (bodaj wieprzowego pochodzenia - nie ma jak golonka!!), właściwe ustawianie rzepki, co jest niewinną nazwą na piłowanie kości piszczelowej,  a może i odtwarzanie troczków z użyciem mojego własnego ścięgna - nie  wiem, skąd pobranego. Śruby w nodze, szyna unieruchamiająca w pozycji  "na sztorc", trzy tygodnie leżenia plackiem, potem kilkumiesięczna  rehabilitacja. Innymi słowy - czysta rozkosz, a bez owijania w bawełnę -  teksańska masakra piłą mechaniczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Planowanie dodaje  otuchy. Najpierw zdecydowałam, że na operację pójdę w pierwszej połowie  listopada: przede mną sesja poprawkowa, konferencja w Poznaniu, początek  roku akademickiego, ślub chrześnicy... Muszę też odbębnić wszelkich  hydraulików, fryzjerów, dentystów i innej maści medyków (w tym  weterynarza dla Felka). Muszę poustawiać sprawy w pracy. Pogotować sobie  smakołyków i pomrozić w porcjach, żeby nie zatrudniać innych przy  ustawicznym pichceniu dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu zdecydowałam,  że "kwaterę główną" ustanowię sobie na kanapie w salonie, jak przy  okazji wszelkich gryp i przeziębień. Dużo miejsca, stolik, blisko do  kuchni i telewizora, a nawet do barku, jeśli najdzie mnie melancholia ;) Nieoceniony Ba wpadł na pomysł malutkiej lodówki przy łóżku. Do przemyślenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jeszcze, co wyjdzie z tej pisaniny. Może nada się komuś, kto ma podobny problem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1540365483690693000?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1540365483690693000/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/08/nowa-odyseja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1540365483690693000'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1540365483690693000'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2011/08/nowa-odyseja.html' title='Nowa odyseja'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-3090466659049976333</id><published>2010-06-07T14:16:00.002+02:00</published><updated>2010-06-07T14:16:35.486+02:00</updated><title type='text'>Na dwa głosy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/TAzjFeI0K1I/AAAAAAAAAGE/jVc0rX4OEDQ/s1600/tn_IMG_3619.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/TAzjFeI0K1I/AAAAAAAAAGE/jVc0rX4OEDQ/s400/tn_IMG_3619.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-3090466659049976333?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/3090466659049976333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2010/06/na-dwa-gosy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3090466659049976333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3090466659049976333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2010/06/na-dwa-gosy.html' title='Na dwa głosy'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/TAzjFeI0K1I/AAAAAAAAAGE/jVc0rX4OEDQ/s72-c/tn_IMG_3619.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-8615848898321643485</id><published>2010-06-07T14:15:00.000+02:00</published><updated>2010-06-07T14:15:24.286+02:00</updated><title type='text'>Burza idzie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/TAzitoNyatI/AAAAAAAAAF8/qCzi3rDNw8I/s1600/tn_IMG_3601.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/TAzitoNyatI/AAAAAAAAAF8/qCzi3rDNw8I/s400/tn_IMG_3601.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-8615848898321643485?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/8615848898321643485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2010/06/burza-idzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/8615848898321643485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/8615848898321643485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2010/06/burza-idzie.html' title='Burza idzie'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/TAzitoNyatI/AAAAAAAAAF8/qCzi3rDNw8I/s72-c/tn_IMG_3601.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-7090883132485731362</id><published>2009-12-21T16:53:00.003+01:00</published><updated>2009-12-21T16:53:44.744+01:00</updated><title type='text'>No jestem, jestem...!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sy-Z_Ebcq1I/AAAAAAAAAF0/2rQniyN2IEY/s1600-h/tn_IMG_1303.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sy-Z_Ebcq1I/AAAAAAAAAF0/2rQniyN2IEY/s400/tn_IMG_1303.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-7090883132485731362?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/7090883132485731362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/12/no-jestem-jestem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7090883132485731362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7090883132485731362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/12/no-jestem-jestem.html' title='No jestem, jestem...!'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sy-Z_Ebcq1I/AAAAAAAAAF0/2rQniyN2IEY/s72-c/tn_IMG_1303.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5024112795360717791</id><published>2009-12-21T16:53:00.000+01:00</published><updated>2009-12-21T16:53:04.104+01:00</updated><title type='text'>Obeszło okrakiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sy-Zuzt_luI/AAAAAAAAAFk/8rf9FxaqBfU/s1600-h/tn_IMG_1307.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sy-Zuzt_luI/AAAAAAAAAFk/8rf9FxaqBfU/s400/tn_IMG_1307.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5024112795360717791?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5024112795360717791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/12/obeszo-okrakiem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5024112795360717791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5024112795360717791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/12/obeszo-okrakiem.html' title='Obeszło okrakiem'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sy-Zuzt_luI/AAAAAAAAAFk/8rf9FxaqBfU/s72-c/tn_IMG_1307.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-4092315009867229228</id><published>2009-11-26T19:38:00.001+01:00</published><updated>2009-11-26T19:40:38.248+01:00</updated><title type='text'>Zmierzchający Kamionek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7JcgutgKI/AAAAAAAAAEs/zmsE7Sr6f5k/s1600/tn_IMG_1068.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7JcgutgKI/AAAAAAAAAEs/zmsE7Sr6f5k/s400/tn_IMG_1068.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7Jh8gIcKI/AAAAAAAAAE0/BBwIYGMic_g/s1600/tn_IMG_1060.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7Jh8gIcKI/AAAAAAAAAE0/BBwIYGMic_g/s400/tn_IMG_1060.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7JwRZ6fcI/AAAAAAAAAE8/TWIk1NRoDe4/s1600/tn_IMG_1074.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7JwRZ6fcI/AAAAAAAAAE8/TWIk1NRoDe4/s400/tn_IMG_1074.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7J_8Nv0SI/AAAAAAAAAFE/wMrv2-L-pdw/s1600/tn_IMG_1117.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7J_8Nv0SI/AAAAAAAAAFE/wMrv2-L-pdw/s400/tn_IMG_1117.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7KMYzZqmI/AAAAAAAAAFM/VGEQGPnzB9Y/s1600/tn_IMG_1118.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7KMYzZqmI/AAAAAAAAAFM/VGEQGPnzB9Y/s400/tn_IMG_1118.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7KRBqQuRI/AAAAAAAAAFU/nB2RBFbVmI8/s1600/tn_IMG_1123.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7KRBqQuRI/AAAAAAAAAFU/nB2RBFbVmI8/s400/tn_IMG_1123.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7KYeCpXgI/AAAAAAAAAFc/aJQkecKJI14/s1600/tn_IMG_1131.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7KYeCpXgI/AAAAAAAAAFc/aJQkecKJI14/s400/tn_IMG_1131.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-4092315009867229228?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/4092315009867229228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/zmierzchajacy-kamionek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4092315009867229228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4092315009867229228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/zmierzchajacy-kamionek.html' title='Zmierzchający Kamionek'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sw7JcgutgKI/AAAAAAAAAEs/zmsE7Sr6f5k/s72-c/tn_IMG_1068.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-7288404895998639141</id><published>2009-11-24T16:53:00.000+01:00</published><updated>2009-11-24T16:53:59.821+01:00</updated><title type='text'>Herbaciane fantazje</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBCTg9OaI/AAAAAAAAAEE/SNOMHft9a_g/s1600/tn_IMG_1038.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBCTg9OaI/AAAAAAAAAEE/SNOMHft9a_g/s400/tn_IMG_1038.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBExRlfAI/AAAAAAAAAEM/AdumUlUm_6g/s1600/tn_IMG_1039.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBExRlfAI/AAAAAAAAAEM/AdumUlUm_6g/s400/tn_IMG_1039.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBGgIahqI/AAAAAAAAAEU/-_BjmJ7cLgQ/s1600/tn_IMG_1040.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBGgIahqI/AAAAAAAAAEU/-_BjmJ7cLgQ/s400/tn_IMG_1040.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBI86yLOI/AAAAAAAAAEc/5x13QQ8mAE0/s1600/tn_IMG_1041.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBI86yLOI/AAAAAAAAAEc/5x13QQ8mAE0/s400/tn_IMG_1041.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBLsrbyjI/AAAAAAAAAEk/7_W3Ymnc_Jw/s1600/tn_IMG_1042.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBLsrbyjI/AAAAAAAAAEk/7_W3Ymnc_Jw/s400/tn_IMG_1042.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-7288404895998639141?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/7288404895998639141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/herbaciane-fantazje.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7288404895998639141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7288404895998639141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/herbaciane-fantazje.html' title='Herbaciane fantazje'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwwBCTg9OaI/AAAAAAAAAEE/SNOMHft9a_g/s72-c/tn_IMG_1038.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-3334655489662335048</id><published>2009-11-19T11:49:00.000+01:00</published><updated>2009-11-19T11:49:14.545+01:00</updated><title type='text'>Człek zapuszkowany</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUik5t4a5I/AAAAAAAAAD8/xPVcWs9_XcE/s1600/tn_IMG_0564.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUik5t4a5I/AAAAAAAAAD8/xPVcWs9_XcE/s400/tn_IMG_0564.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-3334655489662335048?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/3334655489662335048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/czek-zapuszkowany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3334655489662335048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3334655489662335048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/czek-zapuszkowany.html' title='Człek zapuszkowany'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUik5t4a5I/AAAAAAAAAD8/xPVcWs9_XcE/s72-c/tn_IMG_0564.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-3231289125584853686</id><published>2009-11-19T11:48:00.000+01:00</published><updated>2009-11-19T11:48:12.776+01:00</updated><title type='text'>Metalik</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUh8JfCZaI/AAAAAAAAAD0/-IrvYXC7oak/s1600/tn_IMG_0556.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUh8JfCZaI/AAAAAAAAAD0/-IrvYXC7oak/s400/tn_IMG_0556.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-3231289125584853686?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/3231289125584853686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/metalik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3231289125584853686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/3231289125584853686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/metalik.html' title='Metalik'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUh8JfCZaI/AAAAAAAAAD0/-IrvYXC7oak/s72-c/tn_IMG_0556.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-6532757457893054084</id><published>2009-11-19T11:40:00.003+01:00</published><updated>2009-11-19T11:40:59.525+01:00</updated><title type='text'>Wylinka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgsKmLZhI/AAAAAAAAADs/2PqebWZ3rGU/s1600/tn_IMG_0447.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgsKmLZhI/AAAAAAAAADs/2PqebWZ3rGU/s400/tn_IMG_0447.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-6532757457893054084?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/6532757457893054084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/wylinka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6532757457893054084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6532757457893054084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/wylinka.html' title='Wylinka'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgsKmLZhI/AAAAAAAAADs/2PqebWZ3rGU/s72-c/tn_IMG_0447.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-6901619915075826069</id><published>2009-11-19T11:40:00.000+01:00</published><updated>2009-11-19T11:40:05.794+01:00</updated><title type='text'>Ty mnie nie rusz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgdfwA1iI/AAAAAAAAADk/sRk0tiLkeTk/s1600/tn_IMG_0341.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgdfwA1iI/AAAAAAAAADk/sRk0tiLkeTk/s400/tn_IMG_0341.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-6901619915075826069?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/6901619915075826069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/ty-mnie-nie-rusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6901619915075826069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6901619915075826069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/ty-mnie-nie-rusz.html' title='Ty mnie nie rusz'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgdfwA1iI/AAAAAAAAADk/sRk0tiLkeTk/s72-c/tn_IMG_0341.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1502410310854593508</id><published>2009-11-19T11:39:00.000+01:00</published><updated>2009-11-19T11:39:05.350+01:00</updated><title type='text'>Plac się przeciąga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgMzYtjzI/AAAAAAAAADc/vOUW5ccaOEc/s1600/tn_IMG_0271.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgMzYtjzI/AAAAAAAAADc/vOUW5ccaOEc/s400/tn_IMG_0271.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1502410310854593508?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1502410310854593508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/plac-sie-przeciaga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1502410310854593508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1502410310854593508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/plac-sie-przeciaga.html' title='Plac się przeciąga'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SwUgMzYtjzI/AAAAAAAAADc/vOUW5ccaOEc/s72-c/tn_IMG_0271.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1599845807442800885</id><published>2009-11-02T15:07:00.001+01:00</published><updated>2009-11-02T16:09:00.408+01:00</updated><title type='text'>Ul. Platona</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Su714uqfTVI/AAAAAAAAADU/p2eule_3cCI/s1600-h/tn_IMG_0233.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Su714uqfTVI/AAAAAAAAADU/p2eule_3cCI/s400/tn_IMG_0233.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Bartku, dzięki za IDEĘ ;) &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1599845807442800885?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1599845807442800885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/oswietlenie-uliczne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1599845807442800885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1599845807442800885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/oswietlenie-uliczne.html' title='Ul. Platona'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Su714uqfTVI/AAAAAAAAADU/p2eule_3cCI/s72-c/tn_IMG_0233.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-1619820707500816703</id><published>2009-11-02T15:06:00.000+01:00</published><updated>2009-11-02T15:06:15.832+01:00</updated><title type='text'>Kto zgubił?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Su7nM6Wb2rI/AAAAAAAAADE/qEKJb19fJdw/s1600-h/tn_IMG_0244.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Su7nM6Wb2rI/AAAAAAAAADE/qEKJb19fJdw/s400/tn_IMG_0244.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-1619820707500816703?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/1619820707500816703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/kto-zgubi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1619820707500816703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/1619820707500816703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/11/kto-zgubi.html' title='Kto zgubił?'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Su7nM6Wb2rI/AAAAAAAAADE/qEKJb19fJdw/s72-c/tn_IMG_0244.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5877953806357343129</id><published>2009-10-30T11:34:00.003+01:00</published><updated>2009-11-02T15:08:47.978+01:00</updated><title type='text'>Pociąg do Potosí</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurBRUym8nI/AAAAAAAAACs/fq8FFoOgER4/s1600-h/tn_IMG_0161.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurBRUym8nI/AAAAAAAAACs/fq8FFoOgER4/s400/tn_IMG_0161.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5877953806357343129?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5877953806357343129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/pociag-do-potosi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5877953806357343129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5877953806357343129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/pociag-do-potosi.html' title='Pociąg do Potosí'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurBRUym8nI/AAAAAAAAACs/fq8FFoOgER4/s72-c/tn_IMG_0161.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-4878808241087339937</id><published>2009-10-30T11:33:00.004+01:00</published><updated>2009-10-30T12:31:06.820+01:00</updated><title type='text'>Kurtyny</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurN14QuPtI/AAAAAAAAAC0/gmvgcNmCdok/s1600-h/tn_IMG_0163.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurN14QuPtI/AAAAAAAAAC0/gmvgcNmCdok/s400/tn_IMG_0163.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurN6egW3pI/AAAAAAAAAC8/nTFIEbzttSc/s1600-h/tn_IMG_0166.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurN6egW3pI/AAAAAAAAAC8/nTFIEbzttSc/s400/tn_IMG_0166.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-4878808241087339937?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/4878808241087339937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/kurtyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4878808241087339937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4878808241087339937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/kurtyna.html' title='Kurtyny'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurN14QuPtI/AAAAAAAAAC0/gmvgcNmCdok/s72-c/tn_IMG_0163.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-6981815353186212853</id><published>2009-10-30T11:33:00.000+01:00</published><updated>2009-10-30T11:33:02.919+01:00</updated><title type='text'>Solne turnie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurAxzK_s0I/AAAAAAAAACc/x7-WH1ztXLg/s1600-h/tn_IMG_0152.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurAxzK_s0I/AAAAAAAAACc/x7-WH1ztXLg/s400/tn_IMG_0152.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-6981815353186212853?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/6981815353186212853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/solne-turnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6981815353186212853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/6981815353186212853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/solne-turnie.html' title='Solne turnie'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SurAxzK_s0I/AAAAAAAAACc/x7-WH1ztXLg/s72-c/tn_IMG_0152.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-4621184669054998129</id><published>2009-10-29T15:28:00.002+01:00</published><updated>2009-10-29T15:29:45.163+01:00</updated><title type='text'>Zupełnie anty-krypto</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sumk-mfiR3I/AAAAAAAAABk/ZkN2DWbK8AI/s1600-h/tn_IMG_0083.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sumk-mfiR3I/AAAAAAAAABk/ZkN2DWbK8AI/s1600-h/tn_IMG_0083.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sumk-mfiR3I/AAAAAAAAABk/ZkN2DWbK8AI/s400/tn_IMG_0083.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlBZdDDhI/AAAAAAAAABs/5vGvTmk2ivU/s1600-h/tn_IMG_0094.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlBZdDDhI/AAAAAAAAABs/5vGvTmk2ivU/s400/tn_IMG_0094.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlE8KX3qI/AAAAAAAAAB0/TvICW2NrRVw/s1600-h/tn_IMG_0097.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlE8KX3qI/AAAAAAAAAB0/TvICW2NrRVw/s400/tn_IMG_0097.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlHYWOohI/AAAAAAAAAB8/dYR-tKJkiHM/s1600-h/tn_IMG_0098.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlHYWOohI/AAAAAAAAAB8/dYR-tKJkiHM/s400/tn_IMG_0098.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlRqTwWuI/AAAAAAAAACE/QF8hU5slD60/s1600-h/tn_IMG_0111.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlRqTwWuI/AAAAAAAAACE/QF8hU5slD60/s400/tn_IMG_0111.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlUpLtN2I/AAAAAAAAACM/oTDbsiBtEUc/s1600-h/tn_IMG_0120.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlUpLtN2I/AAAAAAAAACM/oTDbsiBtEUc/s400/tn_IMG_0120.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlYm-utLI/AAAAAAAAACU/7_kzRyH7tfA/s1600-h/tn_IMG_0135.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SumlYm-utLI/AAAAAAAAACU/7_kzRyH7tfA/s400/tn_IMG_0135.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-4621184669054998129?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/4621184669054998129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/zupenie-anty-krypto.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4621184669054998129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/4621184669054998129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/zupenie-anty-krypto.html' title='Zupełnie anty-krypto'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/Sumk-mfiR3I/AAAAAAAAABk/ZkN2DWbK8AI/s72-c/tn_IMG_0083.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-7563004168846268484</id><published>2009-10-28T12:36:00.005+01:00</published><updated>2009-10-29T15:32:27.103+01:00</updated><title type='text'>Wspomnień czar</title><content type='html'>Zdjęcia znalezione podczas porządkowania wirtualnego archiwum: tak się bawiliśmy z bratem Jackiem lat temu kilka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugtoBCEtFI/AAAAAAAAABc/7_EUhaZ1DC8/s1600-h/Grucha-shadow1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugtoBCEtFI/AAAAAAAAABc/7_EUhaZ1DC8/s400/Grucha-shadow1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugrTJilr6I/AAAAAAAAAA8/vYZsIjcWIL0/s1600-h/Jezor-zoom1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugrTJilr6I/AAAAAAAAAA8/vYZsIjcWIL0/s400/Jezor-zoom1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugrYHIFYoI/AAAAAAAAABE/3SdxunZOJLU/s1600-h/Magnolia-zoom1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugrYHIFYoI/AAAAAAAAABE/3SdxunZOJLU/s400/Magnolia-zoom1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugreA2P_pI/AAAAAAAAABM/vsUoABUB66g/s1600-h/Og%C3%B3r1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugreA2P_pI/AAAAAAAAABM/vsUoABUB66g/s400/Og%C3%B3r1.JPG" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-7563004168846268484?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/7563004168846268484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/wspomnien-czar.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7563004168846268484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/7563004168846268484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/wspomnien-czar.html' title='Wspomnień czar'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugtoBCEtFI/AAAAAAAAABc/7_EUhaZ1DC8/s72-c/Grucha-shadow1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5943063217859106694</id><published>2009-10-28T11:24:00.002+01:00</published><updated>2009-10-28T11:27:35.180+01:00</updated><title type='text'>Końskie włosie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugcbhwcFII/AAAAAAAAAAs/ld2BgNTfu8w/s1600-h/tn_IMG_0036.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugcbhwcFII/AAAAAAAAAAs/ld2BgNTfu8w/s400/tn_IMG_0036.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugcIiD2jYI/AAAAAAAAAAk/WaYXZrdpExY/s1600-h/tn_IMG_0036.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugcIiD2jYI/AAAAAAAAAAk/WaYXZrdpExY/s1600-h/tn_IMG_0036.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5943063217859106694?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5943063217859106694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/konskie-wosie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5943063217859106694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5943063217859106694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/konskie-wosie.html' title='Końskie włosie'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SugcbhwcFII/AAAAAAAAAAs/ld2BgNTfu8w/s72-c/tn_IMG_0036.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8463765767730505501.post-5996073896391331037</id><published>2009-10-25T00:27:00.003+02:00</published><updated>2009-10-28T11:29:09.911+01:00</updated><title type='text'>Błoga nostalgia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SuN_vkoHO6I/AAAAAAAAAAU/Td_SBBOCcvY/s1600-h/IMG_4769tn_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SuN_vkoHO6I/AAAAAAAAAAU/Td_SBBOCcvY/s400/IMG_4769tn_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8463765767730505501-5996073896391331037?l=wizje-r.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wizje-r.blogspot.com/feeds/5996073896391331037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/nostalgia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5996073896391331037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8463765767730505501/posts/default/5996073896391331037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wizje-r.blogspot.com/2009/10/nostalgia.html' title='Błoga nostalgia'/><author><name>Zuza</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16855266129012019174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EGAEHTvUuMg/SuN_vkoHO6I/AAAAAAAAAAU/Td_SBBOCcvY/s72-c/IMG_4769tn_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
